Wiesz, że mam

Wiesz, że mam w głowie parę brudnych myśli, którym nigdy nie pozwalam wydostać się na powierzchnię. Brutalnie podtapiane, dostosowują się do okoliczności szybciej niż myślisz. Teraz wypuściły korzenie - wplątują się w moje neurony, trochę nasze. Budują sieć połączeń, a ty dostarczasz słońca, kiedy na dobre rygluję okna.

Rozumiesz, że nasze dłonie nie pasują do siebie tak bardzo jak byśmy chcieli. Nigdy nie polubię kotów, którymi wyścieliłeś wejście do mieszkania.

Stoję za Tobą kiedy patrzysz w ekran, na mnie.
Kiedy stukasz w klawiaturę słowa, od których zaraz zwymiotujesz, ale do końca nie wiesz czy to jest już rozpacz, czy jeszcze alkohol.
Wolno wchodzisz w ten mój obraz, a później w przestrzeń i jesteś cały obok - równie nieobecny co przed momentem, ale na tyle blisko, że możesz w końcu poczuć moją dłoń na swoim ramieniu.
Myślisz, że to najlepsze co cię nie spotka, i że ta chwila potrwa wiecznie, choć jest tylko ułamkiem sekundy, somnambulicznym majaczeniem, wątkiem wyrwanym z nudnej książki.

Gdybyś nie potrafił tak pięknie odczuwać i cierpieć tego świata, z pewnością zrzuciłabym cię w otchłań i dumnie spoglądała na plamę, która została po wtopieniu się w smolistą ulicę, rozdeptywaną przez dumny tłum.

Ale nikt tak pięknie nie trwa w bólu, utrzymując się jednocześnie na powierzchni, z gracją poruszając się w standardach, które ustalają inni, silniejsi od ciebie. Patrz - moja dłoń przywarła do twojego ramienia, zostawia już na nim ślad. Nawet nie drgniesz?
Nachylam się nad swoim odbiciem, które wpatruje się we mnie - wciąż znad Ciebie.

/Ej, połóżmy się nad tą przepaścią, trochę na przekór prawom grawitacji, w ogóle prawom./
0 0
3 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie