Przejdź do treści
Czytanie

Ty miałaś śmierć niebiesko-bladą...

O życiu
I Ty miałaś śmierć niebiesko-bladą Z wikliny plotłaś puste kosze I posyłałaś w morską ciszę W kobiecych palcach rozmiękczałaś Bezwładny wiecznie boży korpus, Ja miałem za to psa w malignie Oczy płaczliwe, Wył wzburzony O moje mięso nad przepaścią Ty wieczne objawienia lody Skuwałaś mężnie Pod oszronionym grobem zwątpień II Zgniła do kości, bezkobieca Łasiłam się o Pańską wolność Wióry zbierałam, niebacząca na nic Śmieci u wrót paliłam nocą, Aby Głód oszołomić, Cielesny głód na noże nabić Strawiona łuna dwóch żołądków, Zakwitła w hołdzie parze zakochanych III W koszyku leżał mały władca, spokojny błękit muskularny Rozkosznie tlił się tuż ponad nim Wydobywałem w niepokoju Czucie me dawne Spod prakopuły niemowlęcej Czujnie obszytej pogańskimi znaki Echo wznosiło swe bezradne ręce W geście hallali, ponad dziecka czaszkę IV Krecich odnóży hekatomby Tańczyły kornie w cichych parach U gór podnóży, Zapomniane Ja podrzucałem je, bezradny, w ołtarza Twego piękne strony Wycinki życia zmiętoszone V Twójże to strzęp jest, jońska zmoro Urwał się z sukni ślepot barwnych? Kret przecież oczu ma dwie pary I wszystko poznał bardzo dawno
61 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

merlin39 13 lat temu
ciekawy ale nie wszystko rozumiem :-) pozdrawiam
gizela1 13 lat temu
kosz
gizela1 13 lat temu
kosz
gizela1 13 lat temu
kosz

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie