Przejdź do treści
Czytanie

zbrodnia i karo

Tu śnieżnokrwawe barbecue tam rozum tuż ciepło me własne półbarwne kuriozum tuż już smużką wonną unosi mnie zima tu w dżdżu już drwa płoną tuż płomień więc zima to oddech tak płonie już mróz go zamiata mój oddech w śnieg tonie mój śnieg po zaświatach sny bez krwi żuć kośćmi wypluwać kość w bezwład gdy snuję śród gości: mam córkę z pokera i gramy szczękając barwami na przemian powietrze wymieniam pasując przez chwilę się ze mną samemu a nuż ją wymienię . . . to pot jest tak chłodny gdy mięso goreje śród czerni wydęte łapczywym bełkotem (już grę swą pojąłem sen w śnieg skulbaczyłem) drży sopli gromada unosi mnie zimna barbecue szarada śród sopli utkana nie byłbym zabijał gdyby śnieg zbielał czerń w czerwień się w g r y... już talia jej pod stół przez mróz jest zmieciona
72 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

81 online · Taanatos

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie