Przejdź do treści

zbrodnia i karo

Tu śnieżnokrwawe barbecue tam rozum tuż ciepło me własne półbarwne kuriozum tuż już smużką wonną unosi mnie zima tu w dżdżu już drwa płoną tuż płomień więc zima to oddech tak płonie już mróz go zamiata mój oddech w śnieg tonie mój śnieg po zaświatach sny bez krwi żuć kośćmi wypluwać kość w bezwład gdy snuję śród gości: mam córkę z pokera i gramy szczękając barwami na przemian powietrze wymieniam pasując przez chwilę się ze mną samemu a nuż ją wymienię . . . to pot jest tak chłodny gdy mięso goreje śród czerni wydęte łapczywym bełkotem (już grę swą pojąłem sen w śnieg skulbaczyłem) drży sopli gromada unosi mnie zimna barbecue szarada śród sopli utkana nie byłbym zabijał gdyby śnieg zbielał czerń w czerwień się w g r y... już talia jej pod stół przez mróz jest zmieciona
52 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie