Przejdź do treści
Czytanie

Odwiedziny

O sobie
Puk...puk.. Otwieram... O Boże...! Znowu ta czarna dama. W zwiewną,gotycką suknię i szary gorset ubrana. Z bladych jej sennych oczu, smutek dziwny spoziera. Aurę żalu roztacza, z wiary i sił mnie odziera. Chwilę jej zajmie wizyta w umysłu mego salonach. Lecz czasem prawie umieram, w jej chłodnych,bladych ramionach. Odchodzi... Zostawia mnie,samą i pustą. Jeszcze na dowidzenia... otula mnie lęku chustą. Później... Druga przychodzi,wieczna optymistka. Jej srebrno-złota suknia, światłem słońca błyska. Spojrzenie migdałowe, skrzy się mocą i wiarą. Zrywa chustę demona, ciepłem otula mnie całą. Przysiada trochę na sofie, w pokoju gdzie jeszcze przed chwilą, siedziała jej siostra ciemność. I karmi mnie swoją siłą. Nie odchodź... Proszę uparcie... Tak pięknie jest i normalnie. Lecz ona od stołu wstaje. Do wyjścia znowu się garnie. Z szalem złotym zostawia, wiarę, siłę,nadzieję. I mimo małego żalu, znowu naprawdę się śmieję.
71 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie