Przejdź do treści

bariera

O życiu

wytworzona na potrzebę samoobrony fatamorgana niszczącego ognia słabi nie mówią nawet A tylu ich za nią Makowa Panienka obrywa płatki w rytm kocha lubi szanuje

wyspy

O życiu

zachodem słońca spowite kiedyś jeden ląd skały na nich te same metamorficzne północną wiatr zagarnia łowiąc drobiny życia z zakwitających endemitów opadają słodką rosą na niecierpliwe kielichy południowej rozdzielone bezk…

czterolistna iluminacja zwątpiła w istnienie skupiając się na regularnym koszeniu trawnika żeby tylko nie wypadła z rąk zgubi się w tysiącach innych źdźbeł zasuszy w różowej bibule nawet jeśli zieleń wyblaknie będzie ar…

friend mówi uśmiecha się rozdziawioną gębą ona wkręca w trawę but nieubłocony włosy spadają na twarz czkawką czarna dziura wchłania bukiet fiołków friends jakże by inaczej

losowo wybranymi gwiazdka po gwiazdce spływał z chmurnych czeluści zimny dla odmiany biały velociraptor groźnym obliczem przyklejony do szyby spogląda chwilowo na białe świerki wertując prehistorię odfrunie z pierwszą…

jaskółki

Inne

jaskółkami przelatuje w myślach świergocą perliście nurkując w jaśminowym tlenie nawet ich granatowa czerń jakaś nieżałobna mienią się szafirowo spadając w tęczę

melodia

Inne

zostawię sobie tę melodię z syrenim śpiewem w nią wplecionym gdzie złudne szepty mamią śmiechem a dłoń w gest składam upragniony

oswajanie

Inne

złóż dłonie w ciepły przytułek nie bój się przycupnie tylko ciut cierpliwości wymaga czujesz jaka zziębnięta cala drży wystraszona i głodna zaufała Twojej subtelności więc nie schrzań

pomiędzy jednym trawieniem a drugim odradza się na różowo w naiwności i zaślepieniu doświadczanie bólu nic nie daje po kolejnej destrukcji pojawia się amnezja

petryfikacja

Inne

przechadza się powoli w zadymionej jaskini odporny na ciosy bezlitośnie silny miażdżący intruzów skalny golem tylko nie wiedzieć czemu motyl w kolorze indygo raz po raz bez lęku przysiada na jego kamiennym ramieniu

feniks

Świat

odrodzony z popiołu czesze złoto- rubinowe pióra spokojny z iskrami w oczach oto ona... to jego ostatnie zmartwychwstanie więcej nie potrzebuje

mrok

O życiu

uczepił się rzep psiego ogona na śniadanie zjada to co ja u dentysty durne miny stroi szepcząc... ,,...uprowadzona przez kosmitów" wygarnia myśli z ciemnych zaułków świadomości że niby sprząta czasem znika wracając tłuma…

55 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie