Mam, ale nie posiadam

Zatykam się na bezwarunkowy odruch. Cierpiący

Na posterunku. Za dnia przepracowany z kamizelką

Kuloodporną nieznanego żołnierza z kołnierzem wśród pocisków

Jego imienia nikt nie chce znać, bo to był jeden z nas

Jeden z nich. Bo się nie przedstawił.

Bo jest nieznany i przez to szanowany.



Gubię się wśród dzikości nieznającej domofonów ani kluczy.

Ani zamków, pałaców otoczonych murami z cegły, która była kiedyś piachem.

Wypaliła się i odeszła.

Odeszłam. Bo nie chciałam. Wsiąść i wysiąść na najdalszym z możliwych.

To już było

Do spełnienia.

Bo marzenia się spełniają. Ale najcichsze, o których nie wypada marzyc, więc nie marzymy. Nie mamy marzeń

A matek nie szanujemy.

To co nazywasz moim kłamstwem, ja nazywam swoją prawdą.

Prawdą, nad którą mam kontrolę.
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

11 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie