Przejdź do treści

Inwokacja spełniona

Miłosne
rozebrałem ją pewnej nocy przyszła sama tak długo czekałem aż jej włosy otulą kolana siedziałem wpatrzony w jezioro lustrowało niebo a cisza tak bardzo krzyczała biała jak mleko płomienie grzały rozbawionych próżnością gości ślepych i głuchych na łzy samotnej bezradności jednym skinieniem zabrałaś duszę a potem ciało do raju nad skrajem pomostu tam to się stało w objęciach splecionych księżyca spojrzeniem dałaś mi usta odziane miętowym oddechem nie odmawiałem przyjąłem z zachwytem przecież czekałem na jedną przy Tobie chwilę opadaliśmy wraz z gwieździstym niebem pomiędzy źdźbła trawy spinając nagie cienie gubiąc przy tym resztki zbyt ciasnej przyzwoitości tuliliśmy twarze omdlałe na tle niemoralności wiecznością stało się przemijanie czasu coś w nas grało i pachniało zapachem lasu nie mogliśmy przestać milczeć nie oddychaliśmy a dłonie drżały niczym osikowe bukiety liści nie żałowałem gdy rankiem przebudzony byłem sam przy pomoście w śnie tym odurzony czy w śnie ? do dzisiaj nie jestem pewien bo gdy Ciebie widzę ty patrzysz tamtym niebem
55 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
daj spokój przynudzasz :)
Beatrice 13 lat temu
Wkradlo Ci sie kilka rymow gramatycznych, ale wiekszosc jest ok. Wedlug mnie w wierszu rymowanym powinno sie zwracac uwage na jego rytmike, bo inaczej odnosi sie wrazenie budowania rymow na sile. Pozdrawiam :-)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie