O świcie

o świcie
kwiaty pachną najmocniej
najszczerzej smakuje powietrze
to wzmaganie się w sobie
poranne
prawdziwe
konieczne
to otwieranie oczu
niby nie pewne
a końca snu ciekawe
i to co na początku
pomiędzy
tym co na jawie
to zachłyśnięcie
po wyciszonym oddechu
wynurzanie
przeciąganie
trwanie
te myśli pierwsze
najprostsze
najtrwalsze
i to
wyczekiwanie
i w niczym
to wszystko
istnieć nie może
kiedy nie widzę
jak stoisz
w bliskości spojrzeń
7 3
1 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kokosanka 12 lat temu
Radosny świt... ten wiersz przypomina mi trochę jeden z tekstów Jonasza Kofty, które lubię bardzo, musi to być poranek po dobrze przespanej nocy, ale końcówka, cóż... niweczy całą radość
K
kaja-maja 12 lat temu
świeżość poranka jest już o 4ej zapach tajemniczości wnosi nawet zimą kiedy w płomieniu ognia zaprasza do tańca w:)
Onanista 12 lat temu
Zmień koleś ten zapis, bo po oczach daje, i lichą treść do jeszcze lichszej sprowadza - więcej szacunku dla odbiorcy.
15 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie