Św. Mikołaj

odkładam pióra

irokez bardziej pasuje
do dnia spędzonego
w międzyudziu
kobiety

Ziemia
tylko kulą
co toczy się do łuzy

nogi łatwiej spętlić
niż ślady
w śniegu

od jaskini
po fabryki
kobiece zaniki
w pokojach płoną

uniki
kiedy słowa trącane są
farsą

gra zakończona

rykoszet poszedł
kula toczy obłęd
oczy nie chcą patrzeć
wynik
niezmienny
daremny drink
na rozstaju drogi

nogi
przemawiają bardziej
niż słowa
ubrane
w iloraz
kobiecości

pomiędzy
wtacza się moneta

wyjątek reguły
kto przegrywa stawia

skarpa
początkiem kultury
gdzieś
na szcycie
topniejącego śniegu
Yeti

opadł

zamarza
mając na ustach
ogień

od stuleci
święty Mikołaj wpada
kominem

łatwiej udawać
kiedy prezent zostaje

a dziewczyna
niewładna
za dziewięć miesięcy
niezgrabność
zacznie wspominać
całując usta

poświętnie
święte

kochliwe

jedyne
3 2
1 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

tomek1972 12 lat temu
tak naprawdę to skrzat a nie mikołaj
wiosenka 12 lat temu
zawsze cię czytam z wielką przyjemnością ]
13 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie