Wczoraj byłem w teatrze

widać że cierpną mu nogi
stopom coraz ciaśniej
palce chyba ze trzy zostały
zaparte
ciało wygięte parabolą życia
garb zobowiązań pęcznieje
żywym okiem to widać

płaszcz leży obok
na metrze kwadratowym chodnika
{gdyby to były skrzydła
pomyślałbym że anioł
gdzieś w tłumie się skrywa}

stoimy
teatr chwili rozpoczęty
w samochodach gra muzyka
plenerowe kino
naprzeciw policyjna taśma furkocze
trochę rozprasza
gdy próbuję wsłuchać się w krzyki
cyganki
na skrzyżowanych dłoniach
niebieskie światło zmarszczki odbija
widzę jej oczy
a raczej słone morze

ktoś mnie popycha
pewnie zasłaniam
przeze mnie może nie dojrzeć
jaki był finał
powietrze zniknęło
wchłonięte
do płuc drugoplanowych aktorów
coś się zdarzyło
nie widziałem
na moment zamknąłem oczy

tam już go nie ma
zniknął
cień człowieka

szkoda

miałem zapytać
czy nie chciałby
na mnie poczekać
1 3
1 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
podobieństwo pióra do Efory:)
tomek1972 12 lat temu
to byłoby dla mnie zaszczytem
gregorsko 12 lat temu
ciekawa opowieść ja dałbym to do prozy pozdrawiam
23 online · cenzor
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie