małymi łykami.....
Wiatr rozgania krajobrazy
Po niebie suną kolumny chmur
Nie zatrzymane na czerwonym świetle świtu
Na granicy widnokręgu
Stoją konwoje wiozące błękit
Opada mgła otulając hałas i drzewa
Nikną znaki- pytania o drogę
Staja się koniecznością
Słychać szum i gwizd czajników
Fale rozbijają się
O nie wyłączone radia
Ciemność widać coraz wyżraniej
Tęsknota staje się namacalna
Wiatr rozgania myśli z czoła
Siedzę przy komputerze
Pijąc kawę
Małymi łykami zaczynam myśleć o Tobie
Ludzie tańczą na przemarzniętych przystankach
Niektórzy przewracają się na chodnikach
A niektórzy na drugi bok
Sny odciskują się na pościeli
Podobno są kobiety które pachną wiatrem
Nie wiem
Wiatr pachnie Tobą
Wiec nie chce się spóżnić
Po niebie suną kolumny chmur
Nie zatrzymane na czerwonym świetle świtu
Na granicy widnokręgu
Stoją konwoje wiozące błękit
Opada mgła otulając hałas i drzewa
Nikną znaki- pytania o drogę
Staja się koniecznością
Słychać szum i gwizd czajników
Fale rozbijają się
O nie wyłączone radia
Ciemność widać coraz wyżraniej
Tęsknota staje się namacalna
Wiatr rozgania myśli z czoła
Siedzę przy komputerze
Pijąc kawę
Małymi łykami zaczynam myśleć o Tobie
Ludzie tańczą na przemarzniętych przystankach
Niektórzy przewracają się na chodnikach
A niektórzy na drugi bok
Sny odciskują się na pościeli
Podobno są kobiety które pachną wiatrem
Nie wiem
Wiatr pachnie Tobą
Wiec nie chce się spóżnić
0
0
9 odsłon