Historia dwojga ludzi
Gdy ci całe życie zbrzydnie,
gdy nadzieję całą stracisz,
zacznij płakać, zacznij krzyczeć!
Nawet, gdy już na dno trafisz.
Niechaj cały świat się dowie,
co wciąż duszę twoją nęka.
Że jest to dla ciebie koszmar,
niekończąca się udręka.
Weź kawałek białej kartki,
kilka kredek weź do ręki.
Przelej na to białe pole
wszystkie swe doczesne lęki.
Albo chwyć dużą poduszkę.
Niech się męczy w twych torturach.
Szarp ją, rzucaj na podłogę,
aż wylecą wszystkie pióra.
Jeśli jednak żaden sposób
nie potrafi z cierpień zbawiać,
zawsze możesz mnie poprosić,
żeby szczerze porozmawiać.
Nie potrafę ran zagoić,
ani z bólu też wyleczyć.
Ale za to, w pewnym stopniu,
będę umieć cię pocieszyć.
Może głupi żart opowiem,
może zrobię śmieszną minę.
Może po tym coś się stanie,
może smutek cię ominie.
Lecz, gdy nagle się okaże,
że nie umiem śmieszyć ludzi,
zacznę wtedy robić wszystko,
by emocje w tobie wzbudzić.
Zaczniesz płakać łzami żalu,
w niebo ciemne nagle krzyczeć.
Stracisz szybko panowanie.
Będziesz wrzeszczeć! Będziesz ryczeć!
Wtedy wezmę cię w objęcia,
bardzo mocno cię przytulę.
Będę głaskać cię po włosach,
nie nie poczujesz zła w ogóle.
Gdy ci zaczną łezki spływać,
będę łapać je do ręki.
Ścisnę je, aż wyparują.
Znikną wszystkie twoje męki.
Szeptem powiem ci do uszka,
że ból przy mnie ci nie grozi.
Gdy mi powiesz co się stało,
smutek będzie w cień odchodził.
Na ramieniu się wypłaczesz,
powiesz, że masz zmartwień wiele.
Na mnie zawsze możesz liczyć-
jestem twoim przyjacielem.
gdy nadzieję całą stracisz,
zacznij płakać, zacznij krzyczeć!
Nawet, gdy już na dno trafisz.
Niechaj cały świat się dowie,
co wciąż duszę twoją nęka.
Że jest to dla ciebie koszmar,
niekończąca się udręka.
Weź kawałek białej kartki,
kilka kredek weź do ręki.
Przelej na to białe pole
wszystkie swe doczesne lęki.
Albo chwyć dużą poduszkę.
Niech się męczy w twych torturach.
Szarp ją, rzucaj na podłogę,
aż wylecą wszystkie pióra.
Jeśli jednak żaden sposób
nie potrafi z cierpień zbawiać,
zawsze możesz mnie poprosić,
żeby szczerze porozmawiać.
Nie potrafę ran zagoić,
ani z bólu też wyleczyć.
Ale za to, w pewnym stopniu,
będę umieć cię pocieszyć.
Może głupi żart opowiem,
może zrobię śmieszną minę.
Może po tym coś się stanie,
może smutek cię ominie.
Lecz, gdy nagle się okaże,
że nie umiem śmieszyć ludzi,
zacznę wtedy robić wszystko,
by emocje w tobie wzbudzić.
Zaczniesz płakać łzami żalu,
w niebo ciemne nagle krzyczeć.
Stracisz szybko panowanie.
Będziesz wrzeszczeć! Będziesz ryczeć!
Wtedy wezmę cię w objęcia,
bardzo mocno cię przytulę.
Będę głaskać cię po włosach,
nie nie poczujesz zła w ogóle.
Gdy ci zaczną łezki spływać,
będę łapać je do ręki.
Ścisnę je, aż wyparują.
Znikną wszystkie twoje męki.
Szeptem powiem ci do uszka,
że ból przy mnie ci nie grozi.
Gdy mi powiesz co się stało,
smutek będzie w cień odchodził.
Na ramieniu się wypłaczesz,
powiesz, że masz zmartwień wiele.
Na mnie zawsze możesz liczyć-
jestem twoim przyjacielem.
0
0
12 odsłon