uważnie wpatrują się w okna.
Nasze uszy słyszały tysiące kłamstw,
nasze oczy dostrzegły setki podłości –
milczymy i ignorujemy.
Wokół nas panuje blada atmosfera.
Przyjaciel oddycha, przyjaciel umiera.
Czy dostrzegliście te żółte dłonie
skurczone w konwulsyjnym cierpieniu?
Milczymy i ignorujemy.
W błękitnych oczach dziecka
życie rozwija się w obliczu śmierci.
Nowe życie, nowy dzień,
stworzone przez młodzieńczą miłość.
Wierzymy i ignorujemy.
















