Zrzucając bóstwa przedwieczne w mroki zapomnienia<br />
Nikt już więcej nie spyta<br />
Gdzie są ci wielcy wszechrzeczy panowie<br />
Odeszli by świat mógł narodzić się na nowo<br />
<br><br />
Nie przemknie Hermes szybkonogi nad Tracją<br />
W morskiej pianie skąpana Wenus<br />
Już nie wynurzy się by piękno rozlać po tym świecie<br />
Zgasły światła Latarni Morskiej w Rodos<br />
Ostatni latarnicy drzwi jej na zawsze dziś zamknęli<br />
I nawet Kolos Rodyjski łzy ukradkiem ociera<br />
Odeszli by świat mógł narodzić się na nowo<br />
<br><br />
Już ostatni raz Apollin rydwan swój zaprzęga<br />
Następnym razem Słonce będzie innego żrodła światłem<br />
I już Jutrzenka nie ta sama, budzi się, przeciąga<br />
Powstał świat, którego obraz dziś przed oczyma mamy<br />
Czy go chcemy, czy pragniemy, wyboru nie mamy<br />
Minęły wieki, tysiąclecia, era się zmieniła<br />
Cały tamten świat w zapomnieniu ukryła<br />
Przykryła wielkiej, ponurej ciszy wielką płachtą<br />
Z ruchu jej drżeniem zapowiadając cierpienie<br />
Ostatnie tchnienie już z siebie wydali<br />
I słychać jeszcze bardów dzięki lutni w oddali<br />
<br />