wybacz to długie milczenie tyle mam spraw na głowie że nie wiedziałaś co ze mną czy rosnę czy dorośleję chciałam ci opowiedzieć że coraz sprawniej raczkuję wstaję co prawda z pomocą lecz płynniej niż kiedyś dostojniej...
Nie lubię fałszywych ludzi i szerzącego się jak zaraza braku szacunku dla drugiego człowieka, uwielbiam dobrą muzykę, straszne horrory, długie wieczory przy ognisku i francuskie wino :)
Lingwistyka, języki obce, poezja, kuchnie świata, translatoryka, muzyka i gra na fortepianie
Utwory autora
nie walczę już z codziennością niczego nie wskórałam przepychankami starciami złośliwym ciąganiem za włosy teraz jest cicho spokojnie podawszy rękę do zgody uczymy się siebie od nowa lepiej dokładniej powoli
nie wybuduję pomnika ze spiżu ani z marmuru choć cudze ambicje gnębią biczują bezbronne myśli zbuduję kruche latawce z papierowego ego wypuszczę na dziką wolność w obrębie mojego nieba
nie mów nic niekochania nie trzeba tłumaczyć nie zostawiaj mi wspomnień między meblami wiesz że nie cierpię gratów wiec zabierz uśmiechy buty łzy zapakuj w koperty a wyślę je do potrzebujących nie gustuję w nieszczerych...
przyfrunęły smutki deszczem malowane zerkają znacząco mokrymi oczyma nie tulę nie gilgoczę nie dziś może jutro przyczepię im uśmiechy poudaję że piękne
kiedy dusza umiera nie blednieją niebiosa nie rozstępuje ziemia czyściec nie wabi ciszą jest próżnia sterylna i zimna bez łez powagi patosu i strach jak ciężki paraliż na nowe życie po śmierci
myślałam że już mogę bo dowód w kieszeni pić choćby duszkiem błędy doświadczenia zaciągać się dumą by wyglądać doroślej potrzymać w płucach nierozsądnie długo skusiłam się nawet na kawał egoizmu kaszlnęłam raz po raz...
kiedy tak leżysz obok to jest mi piękne łatwo i nagle wcale nie straszna noc warcząca na czarno nie boję się srogich cieni o długich łabędzich szyjach ani poważnej ciemności wypełzającej spod łóżka jedynie upiorny poran...
nie obiecuj że będzie niebo że ziemia się rozstąpi połknie smutki cuda są tak przereklamowane bądźmy my tu i teraz więcej nie chcę
pękło mi dzisiaj serce w zgiełku natłoku spraw wyobraziłam sobie jak by tu było bez ciebie i mądrych kochanych oczu rad opowieści do rana serca które jest w stanie pomieścić wszechświat i więcej jak bez twojego zapachu...
w moich niespełnieniach małych i wielkich coś z życia się zawarło jakiś nędzny prototyp w miłostkach częstszych i rzadszych miliardach słów wykrzyczanych czymś co umiało połączyć ale nie chciało rozdzielać w marzeniach naz...
oddałaś mi się cała z każdą słabością na zawsze jak piętno bolący odcisk odznaczasz się zmarszczką na czole niespaniem popłakiwaniem tak sprytnie wypełniasz mi głowę karmisz swoim zepsuciem i nie żądasz nic w zamian
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.