dwa kłębki włóczki na ziemi patrzę znakiem krzyża powoli w jedną i szybciej bez pośpiechu w drugą stronę dołu nie sięgam, znam i lekceważę go od wczoraj góry się wstydzę, nie sięgam prostuję skrzywienie zaspane i znowu myś...
Utwory
porwało sośnie parę igieł, ona zdziwiona że lecąc w doły od mchu i zadziorów rumienieje poszły tarczą w świat ona kołysaniem dali one na swój sposób jedna wszystko zaszyje dróga z dala grzęznąc listowiem woła odczepię
nigdzie takiego być nie mogło dni odliczania paciorki różane w zmęczeniu przez palce wolniej i senniej w gotyku przesuwane kroki w drzwiach glizdą sznurowaną ostatnia nuta kantem zrachiciała przez zimy wyzuty ich...
Każde słowo masz we mnie, zatartych jest kilka to z błędem pisane, prześwietlonych klisza to słońcem dojrzałe, wartkich odrobina snem południa zlanych, i to szumne zadbane o twarze innych o twoje słowo oparte.
różne nogi skłócone jedna szybciej stąpa druga drogę odlicza pierwsza o drogę zapyta sąsiednia zagarnie różną ziemię pod siebie prawa wsłuchać się musi lewa o wiatr oparta obydwie umęczone ta s...
podległe są to chwile kiedy stukot kół opóźnionych i wczesnych do Ciebie zawita spoza ludzi balonu każde spkoje wyszukam i drogę do Ciebie jedną obiorę tę którą poszły tłumy
są różne periody kobiece, męskie i te życiowe czasami trzeba z siłą ich unikać a czasami pokornie wyczekiwać
po wiosennym oświeceniu gawrony w poprzek drzew niczym barykady poukładane. orbita w ich głowach zaślepieniem i prawdą ku dołowi pni wzlotem poprzez listowie pierzaste gawronienie wzbiera popłochem leniwym gawron za...
za krokiem, oka ukradkiem rzeczy niczyje, rzędem ku ścianie szły przypadkiem każda spod ręki uciekła; prostokąt, koło i trójkąty o chropowatość stołu zaparte siadam i patrzę jak mrówek zażyłych zieleń podąża i zmieniam śc...
i żeby martwić się, żeby twoje łzy leciały w pośpiechu do chcę kiedy drzwi na oścież a one dla każdego otwarte i żeby siedzieć przy oknie kiedy portierą zamknięte i lustro i zerkać łatwiej żeby być tutaj skoro tam jeszcze...
zadymne zacisze rozdwojone wyjście zadrapane obycie zaschnięte podejście prowizoryczne zabicie roześmiane odejście niechlujne odbicie rozgromione zaśnięcie i do jutra.
zamknąłem okno dwuskrzydlate niczym oczu przeszklonych niebiosa rękę jeszcze niepewną o nie oparłem Tak! Zamknięte odpowiednio jak każde równo, szczelnie z podmuchem wiatru odstąpić już od widoków odległych wyczekiwanych lat...
tylko nic poskładano kogoś a części żadnej nie brakuje tylko cicho bo melodie bębna i wiolonczeli na dach przenieśli. tylko tam bo zbyt wiele kolorów ty pośród nich jednym.
dwojako mówimy i spojrzenia inne: moje wybarwione, brzegów falujących pełne. twoje korą ulistnione, gdzie ziemia wychylona. i kroki inne: stąpanie moje błędne, zawsze za mną zawraca. twoje drogi idealne,porywem n...
podpięcie już i pospieszne nad jeziorem liśćmi płynącym, tam, gdzie zagrody okien lamp ulic i ciszy wielkie, podryw podłużny źdźbła pod cienkim zaćmieniem rosy na czole pełnym zastygłe mrowie kamieni od stopy jednej i sand...
I znowu w powrocie chciałbym być ponownie tutaj jeszcze zostawiając siebie na zewnątrz ale tak dla wszystkich i dla oskalpowania pewnie nie doskonały odmienny niebytujący a jednak powracam i cisnę się w ścian koryta g...
Zaśpijmy zdobywać wielkie drogi, krewetek pełne. Nogą rozkopałeś, sosen i hiacyntów, ziemię zalesiłeś. Błękit nad tym ciemnym toporem, skrzyżowaniem nóg. Oparty łokciem odsłoniłeś i leżał....tam! Uważaj na to, uważaj....
dlaczego nie wstaniesz nie rozdrożysz drogi jednej dlaczego wiecznie zaźdźbleniem wygodniej niżej niżej niż ja leżysz dlaczego oddać się nie chcesz ziemi
Una mirada demasiado profunda mira con un manantial y a el esto le da igual. Se apoya en una piedra que ya por el pasar de las corrientes perdió su belleza. La piedra quisiera oir cantos nuevos y alli donde esta se puede...
nocne ćmy twoje lampy rozbiły ziemią zadrapany patrzyłeś światło oślepiło za trawiasty, za złoty i dalej... niczym wierszowany.