Psa przejechali mi ludzie, którzy przybyli po pieniądze. Pies był mały, więc mogli nie wiedzieć, że po nim jadą. Mały, za to bardzo długi. 27 kilometrów wspaniałego psa. Wsiadłem do auta, dłonie trzęsły się na kierownicy. Po drodz...
Utwory
Dłonie rozczulające jak kokardki na bandażach poparzonej dziewczynki. Oczy jak jak czerwiec 25ty, po dwa tygodnie każde. Włosy z bliska dziurawe, zamęczone kolorami wszystkimi, poza tym rudym, właściwym. O życiu mówiła, że teraz t...
Idę do domu, kiedy podchodzi do mnie dziewczyna z papierosami w dłoni i gdzie jest extasy klub nocny pyta z ruskim akcentem wyraźnym jak jej ruska twarz. Brzydka jest, ale szczupła. Mówię że tam i wkrótce idę sobie ramie w ramie z...
Tak bardzo nienawidzę kiedy się uśmiechasz, co wcale nie znaczy, że kocham cię gdy płaczesz. Uśmiechnij się. Taniej i łatwiej będzie. Szybko znikające słońce podpowiada o kolejnej kolacji za skradzione lub pożyczone. Tak tu b...
Kiedyś, jak byłem mały, bardzo lubiłem komiksy. I był kiosk koło szkoły, w którym wystawiano je w szklanej gablocie. Tych komiksów była ograniczona ilość, do mojego miasta docierało ledwie kilka tytułów, a i tak wydawano ich roczn...
Oto sympatycznie zapowiada się poranek Kind of blue w głowie dźwięki brzmią dużo poważniej. Ja, zdrowo się odżywiam pamiętam o witaminach klaszczę kiedy trzeba. Jestem szczery i asertywny. Syzyfowa praca nic trudnego. J...
Pewnie inaczej jest umierać przy akompaniamencie muzyki z ipoda. Inaczej niż słysząc płacz swojej córki, która za chwilę zostanie zgwałcona. Oczywiście można też umierać przy płaczu swojej córki, która zostanie za chwilę zgwałcona...
W połowie długości mieszkania jest miejsce, gdzie cisza nagli. Ale skradzino mu ostatnią parę butów, więc w ciszy przechodzi dalej i nic to nie zmienia, że mógł zwyczajnie oślepnąć od porannego słońca. Teraz jednak słych...
On gra symulując śmiech to tylko część domysłu ona gra przewrotnie i boleśnie gra do kwadratu ptaszki mantra trans kołowrót I ze świtem pełna autonomia chęć mówienia do kogoś niż do nikogo w końcu słowa trzymane w szyku...
Dłonie w kieszeniach zaciska, rozgląda się w dwie strony na raz zawsze wtedy gdy czuje, możliwość Jej obecności. Tam, gdzie czuł się najlepiej, kłamstwa na szczudłach chodziły. Szczur szczura szczurem zagryzał, ale mechanizm dz...
Siódmy rok z łóżka wstając, zmęczony, przygnieciony, z modlitwą na ustach wlecze się po omacku, dziękuje, prosi, i jeszcze słówko do anioła stróża. Może tak wolne na dziś? W łazience ktoś usta zostawił na lustrze. Jedyny,...
Drezno. Luty 45. Tłusty czwartek. Piwnice wszystkich piekarni w mieście tętnią krzątaniną już od wieczora dnia poprzedniego. Zalane mrokiem puste podwórka i zaspane kamienice jako pierwsze oddychają zapachem ciepłego ciasta i ze z...
To był spocony sobotni wieczór. W mieście atmosfera gęstniała od tygodnia. Raz, za sprawą mediów które na zmianę informowały struchlałych mieszkańców o kolejnym transporcie trumien ze wschodu. Dwa, o chmurze pyłu wulkanicznego któ...
http://soundcloud.com/jatsoo/jatsoo-zostan?utm_source=soundcloud&utm_campaign=share&utm_medium=facebook&utm_content=http://soundcloud.com/jatsoo/jatsoo-zostan Tekst by Trzypozycje Voc. by Trzypozycje Prod. PosprzątajStudioRe...
Masz go w garści, ofiarę losu to typowe, powtarzalne, zimna i czysta matematyka. Z twojej strony symetria, czerwone i zielone światła. Nazwane rzeczy przestają być groźne, a przecież ty masz go w garści. Tą niekłamaną ra...
Moment, w którym rozdzwaniają się wszystkie kościoły w okolicy, gdy słońce gaśnie, najpierw w moim domu, potem w twoim. Wyjdźmy gdzieś, przecież delikatniej nie można.
Długo myślałem. Myślałem o czasach, kiedy podpalałem krzaki za torami kolejowymi na fabrycznej. O długich godzinach, które przeleżeliśmy w słońcu, przegryzając słodkie źdźbła trawy, planując kolejną, pełną dzikiej emocji wyprawę n...
Jeśli siedzi plecami do okna, to znaczy, że pije skoro okno plecami do słońca, znaczy to, że zaczął przed południem pies wie, kości zostały rzucone w złym momencie i zbyt daleko pokątnie, przez pryzmat, w wielkiej ciszy i z...
Od kilku dni za oknem domu wiatr zamienia kałuże w strumienie uczy drzewa pokory przed kolejną wiosną. Od kilku dni za murami trwa walka: o swoje, o cudze o pieniądze, zdrowie, o flaszkę, o dwie I gdyby się bardziej zastano...
Dziś przyśniło mi się że przestałem szturmować granicę. Atakowałem ją codziennie z wielu stron kryjąc się pod różnymi przebraniami. Na początku niedojrzały, bezmyślnie pewny jak żołnierzyk rezerwy uzbrojony po zęby. Liczył się...