napisałem dla ciebie wiersz na białym pergaminie schowany w lnianej wypustce jest taki ciepły słychać jeszcze trzepot gęsiego pióra czuć zapach krzepnącej krwi a gdy znikniesz w dębowej matni gdy wzbijesz się ponad mg...
Utwory
wytrzymaj za chwilę noc osuszy twoje łzy gdy będę spał zacznij pleść sznur za dnia byłem tobie wichrem kamieniem u bosych stóp sztormem rujnującym spokój szmaragdowych mórz gdy nastanie noc gdy zacznie tworzyć sny...
wsłuchaj się w mój oddech zmęczony... zmęczona... nie zasypiaj tylko łkaj skrycie niesłyszalnie a gdy zasnę... wtop się w zapach spowitych mgłą mokradeł zanim po raz kolejny wpadnę w szał
dzisiaj wiatr zagościł w twoich włosach uplótł piękne długie warkocze z trudnych spraw wieczorem przyszła burza i wiatr zerwał z ciebie skalp
sam wiecznie sam każdego dnia odciskam na szybie spragnione dłonie tworząc własną aleję gwiazd z utęsknieniem patrzę po horyzont szukając miraży ubiegłych lat i choć wiem że gdzieś tam za ostatnim drzewem za ostat...
pomóż mi skarbie na skraju szaleństwa ułożyć sznur na gardle o tak delikatnie... i zostaw by w szumie drzew w blasku czarnych aureoli patrzeć jak złote noże tkwią w naszych sercach jak grawitacja wygasza twój c...
opuściły nas marzenia sny zaczęły pustoszyć ogrody pełne kwitnących melancholii zaczęły nadciągać mgły dzielą nas dni gdy tobie słońce rozjaśnia twarz u mnie nocą o latarnie rozbijają się ćmy i tylko wiatr targaj...
przybądź falą fal na morzu mórz odpłyniemy w dal za noc za sen za horyzont bezkresnych mgieł porwij mnie spod chryzantem spod marmurowych skał pochwyć mój lęk bym wstał
przeszła nam jak burza górski szlak jak bezkresna mgła trzymająca w ryzach nasz związek od lat to było zauroczenie teraz mijamy się jak ptaki czasem jak głodne lwy przestaliśmy marzyć przestaliśmy śnić jak nietoperze...
uśpij mnie tak jak lubię ciepłym deszczem łez przegarniaj włosy szeptem daj piękne sny a gdy błogo odlecę tam gdzie nie był jeszcze nikt zostaw mnie w spokoju nie zabijaj sięgającej gwiazd ćmy
dziś będę ciebie ranił delikatnie przez sen niczym Freddy ze skalpelem z uschniętych róż wytnę z twoich oczu naszą miłość i w melodii szeptów oddechów rzucę sumieniu na pożarcie a ty śpij słodko hieno moja zrobię t...
poznasz mnie lecę niczym żuraw na tle burzowych chmur za którymi słońce kryje rumień przykrych słów gdy ciebie nie ma moje sny majaczą ponure i znikają we mgle jak zagubiony klucz do naszych serc którego szuka żuraw o...
ukochana czas przywiał mgły obawy wypełzły z mroku i błoga cisza brzmi jakby całe szczęście wstrzymało oddech na resztę naszych dni a miłość... ona kosztuje życia kołysana podmuchami wiatru opada gdzieś hen gdzie jesz...
jeszcze wczoraj tu byłaś szklanka błyszczy rubinową szminką na ścianach odciski przerażonych dłoni na podłodze ślady krwi dziś już wiatr naniósł kurz na twój cień wokół zapach dymu przypalającego łzy stoję w oknie w...
a gdy odejdę śpiewajcie mi Cry Baby-J.J. zachrypnięte wrony tak by pękały lodowate sny niech drzewa zwilżą złotymi łzami mój grób a przed światem niech strzeże krzyż przewrócony ciężarem czarnych piór i wypalony zni...
zawróć zanim cień utonie za horyzontem spójrz na mnie szepnij chociaż słowo przecież to miał być nasz świat proszę cię zanim serce zgubi trop zanim zwiędnie darowany kwiat przejdźmy się naszą drogą którą układaliśmy...
pamiętasz łąkę i siedem kamieni po których skakaliśmy sobie do gardeł pomiędzy nimi drżały stokrotki które potem zdobiły twoje włosy gdy oczy szkliły się w brzasku mokradeł wiesz motyle tak niewiele mają czasu by kochać...
skradłem dla ciebie różę była piękna rozłożysta dumna gdy ją zrywałem kolce ociekały rumieniem wstydu zapłakał cały świat nigdy ci jej nie dałem wręczyłem porzuconym marzeniom w których teraz rozkwita spełnieniem...
w samotności ciszy jest pod dostatkiem a łzy nie wydają dźwięku w samotności wieczorami moim gwiazdom przypisuję imiona twoich gwiazd byleby tylko nie zasnąć... paniczny strach przed tęsknotą która ze snu budzi wrza...
ulep mnie na nowo rzeźb delikatnie każdy szczegół najlepiej zamknij oczy ulep zmysłami i pokochaj póki glina nie zaschnie a palące życie nie roztrzaska na zawsze