grzebiemy we własnych głowach jak w śmietniku każdego dnia przewracamy kolejne pojemniki wypełnione po brzegi wspomnieniami Panie pobłogosław te dary znajdowane przez nas co rano
czy aby na pewno wszystko jest takie proste?
medycyna,muzyka,literatura, akwarystyka,motocykle
Utwory autora
i stało się skupisko komórek już w niej w permanentnych podziałach wydruk z USG wygląda jak satelitarna mapa deszczu nad Mongolią małe zadymione zdjęcie z treścią jako żywiciel jest imponująco ciężarna że wszyscy...
alkohol mnie ogrzewa dociera do środka obiecuje wszystko będzie w porządku pierwsze nieśmiałe łyki przechodzą w głębokie hausty prostuję się w krześle czekam aż napłynie pociecha drogocenne zapomnienie nie wiedziałem...
w krętych uliczkach starzy ludzie czekają z wyciągniętymi rękami pomarszczona skóra zaklętymi wzorami opowiada ich historię gdzie styropianowy materac już dawno stał się za krótki czasem pytają ile warte są wspomn...
świetlna smuga na granicy mojego widzenia pod pomarszczoną flanelą kołdry była istotą przelotną siedząc na skraju gdzie oświetlenie było po dorosłemu łagodne wierciła się na krześle a uda skrzypiały na winylu aż...
to nie jest twoja wina tylko moja naprawdę cię lubię ale chyba nam nie wyszło zdarzyła się pewna rzecz zostańmy przyjaciółmi będziemy się dalej spotykać bez skrępowania patrzy mi prosto w oczy nic więcej nie mówi...
pokrywa je warstwa potu zmieszana z wonią ciał ich wyziewy wiszą nad nimi niemal dotykalną chmurą zanieczyszczeń plastikowe krzesła są takie jak zwykle większość popękana ogromem ciążących zarzutów lekceważą tłu...
bez afirmacji dobrego samopoczucia czekasz z szyku otwartych okienek impertynencja rozlała się jak tyfus plamisty trzeba będzie odwrócić lustra lub podać melisę na miałko bo lepiej wchodzi zwolnione z opłaty skarbowej...
i nie wiem czemu patrzę przez palce skoro nie muszę niczego zasłaniać nic mnie nie razi może to kwestia niedyspozycji jako kobieta mam przecież te swoje dni faceci mają lepiej nie tracąc czasu wolą brać z podanej ręki...
Januszowi Zaorskiemu... dałaś mu Matko drewnianą jesionkę w prezencie a jego bracia ostatnie miejsce w hotelu robotniczym przy Placu Czerwonym a my choć nadal klęczymy na grochu to bardziej boli nas głowa od metal...
wczesnym rankiem pilnuje kanapki by żaden włos nie skalał jej przesmacznego oblicza czeka przy stole gdy schody aż dudnią od pędu jak zwykle spóźnionych uczniów a mimo to dzisiejszy dzień jest taki jak wszystkie inn...
rozpięty na krzyżu jak skóra do garbowania niezłomnością przyzywał ciekawskich jego dłonie zbyt suche prawie zakurzone miały w sobie walor objawienia podejdźcie bliżej z przekłutego boku wypływają strugi kanejski...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.