kroplami dni wpływam rzekami w przeszłość noce coraz cięższe z ciemnością na smyczy przechadzam się sobą lata świetlne stąd umierają słońca światłami w twoich oczach liczyłem kroki do ciebie dwanaście i trzy gwiaz...
Od zawsze interesowałem się poezją. To moje pierwsze, chwiejne kroki :)
Poezja i sport
Utwory autora
tysiącem kilometrów przez okno na czas śladem wygodnie odbitych kolorów dokładnie tyle ile potrzeba ciepła kosztuje kolejny cień w sekrecie twarzą do ciebie czerwienię się po lewej
brak miejsca na czas chować w kieszeniach barwy pieczętowane uściskiem dłoni unieść zapachem zdecydowania nie patrzysz już "tak" jak czytać w języku wiatru zbierać myśli i stopnie w jednakowe ramy ktoś zajął miejsce c...
nie pamiętam jak dzieci po trawie i smaki prosto z drzewa widziałem jak wzrasta chyli się ku ziemi kiedy upadki cieszyły dmuchawcami we włosach startymi kolanami niech płonie niebo w marchewkowym uśmiechu nie zgini...
najmniejsze oddechem zaparowanej w połowie swojego znaczenia krótsze niż daję się udźwignąć na palcach policzyć drżenia dalej przez ciszę garbione na wschód wyraźnie nieważne dla ciebie
nie marnować czasu jak liść niechętny zimnym chodnikom by ulec pieszczocie wiatru ostatniej w doskonałości lotu nie słyszeć krzyku że to już koniec a zapach deszczem strojnej alei trzeba marzyć lepiej i w szczyty wr...
nim zostanie pamięć jeszcze smakować chwile słońce gasi żar nocy i kładzie spać marzenia czas uderza do głowy lumenami na suficie nie obchodzi już życie kiedy jesteś byłaś zapomniałem
ulica dawkowana żarzeniem spod lamp na twarze pod nogi zabrać garść do domu choć mróz wspina się po palcach do czerwoności odrętwienia nie zginąć w ciemności rozpoznać własny mrok ostatni raz zobaczyć siebie
ognista fontanna słońc odbitych w atomach w niewoli podmuchów i chłodu w formach kreślonych tańcem fałszywe kroki jaśnieją wzbijają kłęby znikają horyzontem czerwienią stukotem na kamiennej drodze
przyszedł i mówił inaczej o wolności mój kubek już nie był mój moja miłość nie była moją sprzedałem smak i słuch obraz znad łóżka nikt się nie uśmiechał nikt nie chciał uciekać ciemność nie ma źródła jest brakiem...
nie przez chwilę co pędzi promieniem słońca źrenicą kolorem ty cieniem wcięciem w talii bezśmiechem hamujesz kolejną epokę
zasypane pod szyje szczelny prawie chitynowy pancerz lavabo manus meas gdzie zderzają się atomy ścierają komórki pękają płytkie warstwy dłoni rzucane nie na oślep znaki chrzczą ściślej nie ma miłości bez dotyku
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.
Brak dostępnych nagrań.