ziemia nigdy nie zachodzi nad morzem deszczów jedyne miejsce spokojnej jesieni w betlejemce hula słoneczny wiatr bezsilnie zasypuje nasze ślady bogate niegdyś w treści zagony porastają teraz zdziczałymi wierszami bujnie pl...
– Dobra, dobra – JESTEM MESJASZEM! (tłum) – Jee! Wiwat Mesjasz! – A teraz się odpierdolcie! – Jak mamy się odpierdolić, o Panie?
Włóczyłem się nikomu nie wadząc, aż tu nagle on się zjawia i mnie uzdrawia. Byłem dobrze zarabiającym trędowatym, a stałem się bankrutem bez środków do życia.
Utwory autora
Kiedy wzbiera radość,tryskasz humorem. To największa wartość; zarażać wszystkich śmiechem. Z braku kości rzucasz wyzwanie, bo, kiedy zmęczona głowa opada, tylko cesarze przekroczą Rubikon. Twarda ręka, twarde warunki. l...
nalewam w otwarte kielichy stłuczonych lamp salut za zdrowie wiewiórko w obcisłym mini padam do stóp rozpływam w sprośnych komplementach dzisiaj będziesz miss mokrego podkoszulka cicho popiskuje szczenięcy wózek kartony...
nie wiem czy tylko tak udajesz czy już na wieki śpisz ale w upale na tym asfalcie w skórzanym palcie każdy by brał cię za rozgniecioną mysz a wystarczyło się rozejrzeć czy nie nadjeżdża tir nie trzeba wierzyć tylko w rad...
O Kwiecie, przecudny Ty z, istot najwspanialsza przenajczystrzych!... doskonała w Swych, Ubranych po szyję, żądzach ..... Ja i, ty po jednych My pieniadzach bo Kocham, Cię ..... O Tobie śnię...
podgląda przez dziurkę w czasoprzestrzeni nie żeby z ciekawości raczej z potrzeby pierwszego kontaktu diagnoza z perspektywy i pod kątem odbiega może od rzeczywistości ale kto z nas nie postawił na parę dziewiątek prawdziwy p...
policz do dziesięciu i szukaj nowe zawsze ukrywa się za zaciśniętymi pięściami czasem spływa do łokci nim zastygnie słonymi strupami a czasem na jednym niemal oddechu wywabia gorycz ze starych obrazów za szybą sumak octowie...
jak mawiał pewien znajomy spod hala jeden baca syćko bez niepogodę i cholernego kaca a ja mu nie wierzyłem i teraz pluję se w brodę nie dopuszczam do kaca tym bardziej w niepogodę
jeszcze wiadro ze studni wyduszę jeszcze łańcuch nie sięga błota zaspokajać niestety muszę pragnienie don Kichota z wysiłku nad moją głową nieszczere gwiazdy tańczą wolałabym z Rosynantem a nawet z jurnym Sancho nisz...
jak roślina ale w przyspieszonym tempie czerwonym do góry przeciska się przez wolne przestrzenie posykując kłębami dymu nie czekam więc na podmuch tylko całuję długo z języczkiem przyspieszony oddech to najlepszy sposób...
zaspokajam się jednym zdaniem na pół roku czy to jeszcze onanizm czy może pociecha starców spuszczana bez zamknięcia klapy stawiam na włochate ręce szorstko gładzące zwiędłe ego odlatujące w puchu edredonowych gęsi
ludzie mają takie pasjonujące zajęcia a w przerwie skaczą albo wyskakują jakby brakowało czasu na życie strugane kostury już nie są w modzie teraz każdy wozi drewno do lasu ta z lewej gada już dobrą godzinę darmowe minuty...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.