samotne spojrzenia lasu kamienie ułożone w odstępach zerwane wspólnoty polany rzeźbione konturami jesiennych nieobecności zmęczone drzewa wycinają świadomość zieleni zgnębiona natura milczeniem sygnalizuje zmi...
Studiuję historię
Szachy, poezja,
Utwory autora
popatrzeć chciałem choć raz z odległości sufitu rozmienić drobne na jeden stały banknot uczucia matowy skreślić całą gamą nowych kolorów ostały się jedynie suche plamy atramentu łez
porażkami zapełniamy cień wiatru szeleszczących wspomnień słowa klucze od bram zaryglowanych jak pieczęć znanego niegdyś autora z modlitwą zasnąć wczorajszego poranka konotacyjnych pomyłek głucha sieć w tobołku ro...
nadzieja wystaje jak słoma z buta dopóki nie nadejdziesz służyłaś wielu katom trzymając na postronku szczęście chciałem dnia spokojnego bez huraganów potyczek zeszyty zapisałem wspólnych chwil nie chciałaś serca sły...
na stołach leżą kości zastałe talizmanem śmierci szelest kar słowem skargi gilotyny łańcuchami spętane trzy światy pośrodku tęczy nóż zdrady najgrubszą tkanką organizmu
połacie polan mróz szarpie niewygodnym śniegiem przecznice lasu żal przysypał pustostanem oczu plamy bieli pod dachem marzną tylko sosny ponury wisielec pętla monotonii na pograniczach strachu
Ruszam sitowia masywne góry szybką drezyną przecinam sznury Kaleczę mowę rozkładam ręce w wannie przesypiam twoje odejście Kiedyś tęskniłem za panną czystą woalem lasu suknią srebrzystą Minęły smutki deszczowe s...
gryfem być ptakiem o odważnym sercu drapieżnikom się nie kłaniać latać zawsze z podniesioną głową gryfie pióra lśnią magiczną otoczką pewnych rysów twarzy drogowskazem zostać tam gdzie on zmieniają się płaszcz...
zdzichu smakosz ze zduńskiej woli jadł kapuśniak bardzo powoli potem drugie danie zwrócił na ubranie nie będzie już sypał tyle soli
pewna starsza pani z otwocka chciała drezyną dojechać do płocka lecz na peronie poddała się ochronie teraz czeka ją więzienna nocka
bryła lodu znowu zima pokryła mnie na śliskim lodowisku. łyżwy nie miałem z łatwością podcięłaś nogi gdy obróciłem głowę tyłek boli dobrze że mam ochraniacze na intrygi grudnia symbolika życia ta część krawędzi...
nie byłem nigdy więc czym jest świat gdy papieros człowiekiem popielniczką materia nie będę nigdy bo jak można być skoro gwiazdy pogasły w słonecznym uniesieniu nie jestem kiedyś myślałem że żyję a to tylko cyfry...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.