zmory melancholii otoczyły myśli
ściskając głowę stalową obręczą
skrzyp nagich gałęzi wdziera się do serca
niczym szloch straceńców
tylko uśmiech jest lekiem
na zimne przestrzenie
a kropla mił...
szukałem doskonałości
czegoś na wzór aniołów
wierzyłem że kobiety mają skrzydła
złudzenie prysło
odszedłem w mrok
ciemność odrzuciła
byłem obcy
odkryłem światło
stanąłem w blasku
zgasło...
jesienny wieczór szarość i niepokój
zmieszane z błotem liście
jak pierwsze zachwyty
nagość
pozbawiona pruderii bez moralności
bezwstydnie nieprzyzwoita
deszcz nie spłucze smutnego krajobra...
chroniczny ból - ciężki przypadek
dokonuję operacji na sercu
w prawej komorze ukrywa się rozczarowanie
miało być zdobywcą lecz zostało zdyskwalifikowane
wykryto doping wysoki poziom endorfiny...
moja muzo
świątynio rozkoszy i błogosławieństwa
co rano kieruję wzrok w twoją stronę
jak muzułmanin w stronę mekki
wieczorem niczym pielgrzym
podążam do wyciągniętych dłoni po chleb i wino
je...
anioł na piedestale okazał się człowiekiem
wyborne wino ktoś napoczął wcześniej
a księżniczkę odczarował inny królewicz
poczucie straty zachwiało wiarę w ideały
a przecież nie miałem praw au...
żonie
kochaj jak niebo gwiazdy
jak pszczoła róży smak
kochaj mnie gorąco
jak słońce kocha świat
jak rzeka słone morze
jak włosy ciepły wiatr
jak rolnik złote zboże
jak echo szczyty tatr...
waluś dorwał się do ciasta
że był łasy na pierogi
więc ulepił sobie jaguś
która miała zgrabne nogi
jędrną pupę duże piersi
krągłe biodra i ramiona
no i pieróg nad pierogi
który się pod grzywk...
te same usta mówiące językiem
który miał być tylko nasz
te same dłonie pieszczące sekretne miejsca
te same wargi otwarte do krzyku
pachnące sokami rozbudzonych żądz
myśli czarne jak węgiel p...
morze które kochałem zdradziło
muszle kaleczą stopy
a sól wżera się w rany
szyderczy krzyk mew
zdjęcie jak pocałunek judasza
niektórych drzwi lepiej nie otwierać
błogosławiona niewiedza
ko...
stałaś się moim natchnieniem
przepływającym przez serce jak rzeka
zauroczony błękitem
i dzikim zapachem namiętności
dałem się porwać nurtowi
wessany przez wir tonąłem
w przepastnych głębinach...
los rozdaje same blotki
gdy się nie ma asów
ziarno nie chce kiełkować
przeciwne wiatry żłobią bruzdy
stare nadzieje wyblakły
strudzone nogi nie dogonią
straconych szans
czasem łapię resztk...
zbliż się do mnie moja droga
czuję w tobie ziarno wroga
bez kaprysów i dąsania
wyskocz z butów i ubrania
by uchronić cię od śmierci
muszę przyssać się do piersi
straszne zło w nich zamieszkało...
pożółkłe liście
opadają niczym cicha modlitwa
okrywając groby szeleszczącym całunem
znicze wypalają się jak ludzka pamięć
pozostają tylko małe płomyki
pochylone nad mogiłami
krótkie przebłyski...
znikło natchnienie razem z latem
niczym wesoły ptaków śpiew
zostały tylko puste słowa
jak gniazda pośród nagich drzew
rozdarta dusza z chmurnym niebem
tworzą obrazy szarych dni
w powodzi smutk...
odlatujesz z ptakami
robiąc miejsce jesieni
choćbym błagał na klęczkach
nie powstrzymam czerwieni
lśniących brązem kasztanów
gradu drobnych żołędzi
żółtych drzew w cichym parku
i milczących ł...
zimny wiatr ogołaca drzewa z liści
zrywają się niczym okręty z kotwicy
odpływając w nieznane
jeszcze wczoraj było lato
a dzisiaj pani jesień rozstawia sztalugi
brąz i złoto dominują nad zieleni...