Na walentynki moja kochana
chciałbym cię pieścić przez całą noc
ramiona usta dłonie i stopy
sterczące piersi pachnące włosy
głaskać pośladki biodra i plecy
czochrać namiętnie łonowy puch
późni...
naprawdę nie wiem
jak ptak szybuje
po bezkresnym niebie
nie zamkniesz jej w klatce
duch silniejszy niż kraty
żebraka czyni królem
kpi z wszelkich zasad
tapla się w rynsztoku
nakłada purpu...
poranek mroźny pusty kran
wodę dziad mrozik podpier...
z lustra spogląda szorstka twarz
nie będę się na sucho golił
za oknem czysta świeża biel
w nocy znów śniegu dosypało
a w domu wody nic a...
kiedy smutek przelewa się falą
dusza z bólu żałośnie kurczy
wtedy siadam przy ogniu w ciszy
który serce pokory uczy
pokazuje swoją potęgę
której miłość dorównać może
spala smutki jasnym płomie...
bądź mostem łączącym brzegi
nad spienionymi falami życia
początkiem czarodziejskiej ścieżki
którą pójdziemy
w stronę dojrzewającego szczęścia
zrywając owoce namiętności i pożądania
rzeź...
widzę wszystkie żywioły
potęgę która zamieni wieczory
w płonącą pochodnię namiętności
rozkołysze ziemię
rozpali ogień
ugasi pragnienia i uniesie do nieba
gdy jesteśmy razem
czas traci zna...
potęgę
która zmienia wszystkie wieczory
w pochodnię namiętności
roznieca ogień gasi pragnienie
kołysze ziemią
unosi do nieba
siłę tworzenia i unicestwiania
odradzania się i umierania
kie...
chciałem tylko
pisać dla ciebie
o miłości
wiecznej jak trawa
niebie gwiazdach
i drodze mlecznej
o pachnących
kwitnących sadach
nie szukałem
rwących potoków
fal spienionych
ognistyc...
przychodził codziennie
na cieniutką zupę
zasiadał w kąciku
samotny lękliwy
dzisiaj jest już tylko
zimowym wspomnieniem
w urzędzie statystyk
kłopotem wstydliwym
przysiadł na ławeczce
by o...
porywasz z prądem ciskasz w głębiny
podmywasz tamy żłobisz zatoki
zaczarowany miłością
płynę w nieznane
odnajdując wyspy
usypane z ziarenek marzeń
ukołysany nowymi doznaniami
śnię o jutrze...
dzień wzniecił chaos
wypluwam czarne myśli
które wżarły się w umysł
wypełzają niczym larwy
kryjące się w zakamarkach
podświadomości
kiedy złożę głowę
na twoim ramieniu
mów mi o szczęściu...
smutek
warkot silnika
puste ulice
tylko mijane bilbordy
z chłodną obojętnością
wtapiają się w mrok
widzę jeszcze
namiętne spojrzenie
ciepły uśmiech
pocałunek
który jak motyl przysiad...
spadłaś jak sokół
jak trzęsienie ziemi
burząc schron
z pieczołowicie wykreśloną
linią życia
drabiną do której codziennie przybijałem
kolejny prosty szczebel
zwykłego cieślę przemieniłaś
w...
gdy słońce zgaśnie
ty oświetlisz niebo
podczas spełnienia
lśnisz jak tysiąc gwiazd
tak gorącej gwiazdy
nie poznała ziemia
prosto do serca
dociera twój blask
chciałem jak ikar
wzlecieć ku słońcu
życie podcięło skrzydła
ciskając w morze obojętności
sztormowa fala zdusiła krzyk
los nie obdarzył
pancernymi skrzydłami