widzę wszystkie żywioły potęgę która zamieni wieczory w płonącą pochodnię namiętności rozkołysze ziemię rozpali ogień ugasi pragnienia i uniesie do nieba gdy jesteśmy razem czas traci znaczenie a śmierć swoją moc...
Utwory
potęgę która zmienia wszystkie wieczory w pochodnię namiętności roznieca ogień gasi pragnienie kołysze ziemią unosi do nieba siłę tworzenia i unicestwiania odradzania się i umierania kiedy jesteśmy razem czas traci...
chciałem tylko pisać dla ciebie o miłości wiecznej jak trawa niebie gwiazdach i drodze mlecznej o pachnących kwitnących sadach nie szukałem rwących potoków fal spienionych ognistych węży chciałem tylko gor...
przychodził codziennie na cieniutką zupę zasiadał w kąciku samotny lękliwy dzisiaj jest już tylko zimowym wspomnieniem w urzędzie statystyk kłopotem wstydliwym przysiadł na ławeczce by odsapnąć trochę obchodził jak...
porywasz z prądem ciskasz w głębiny podmywasz tamy żłobisz zatoki zaczarowany miłością płynę w nieznane odnajdując wyspy usypane z ziarenek marzeń ukołysany nowymi doznaniami śnię o jutrze malowanym zachodami słońca...
dzień wzniecił chaos wypluwam czarne myśli które wżarły się w umysł wypełzają niczym larwy kryjące się w zakamarkach podświadomości kiedy złożę głowę na twoim ramieniu mów mi o szczęściu niech jak laser wypali ws...
smutek warkot silnika puste ulice tylko mijane bilbordy z chłodną obojętnością wtapiają się w mrok widzę jeszcze namiętne spojrzenie ciepły uśmiech pocałunek który jak motyl przysiadł na zamglonej szybie usta p...
spadłaś jak sokół jak trzęsienie ziemi burząc schron z pieczołowicie wykreśloną linią życia drabiną do której codziennie przybijałem kolejny prosty szczebel zwykłego cieślę przemieniłaś w odkrywcę nowych niezbadanyc...
jak trąba powietrzna syci się atmosferą słońcem wiatrem burzą z cichej fascynacji dzika namiętność z zawirowania potężne tornado czas umierania
gdy słońce zgaśnie ty oświetlisz niebo podczas spełnienia lśnisz jak tysiąc gwiazd tak gorącej gwiazdy nie poznała ziemia prosto do serca dociera twój blask
nie kochałem wtedy jeszcze spadłaś z jesiennym deszczem uśmiech ozłocił drzewa jesteś jak kromka chleba co dzień mi ciebie trzeba
chciałem jak ikar wzlecieć ku słońcu życie podcięło skrzydła ciskając w morze obojętności sztormowa fala zdusiła krzyk los nie obdarzył pancernymi skrzydłami
jak lodołamacz krę obojętności do pierwszego uderzenia serca nie wiedziałem, że jestem teraz dotykam siebie
niewinność przykryła wysypiska w lesie i rowach wiosną ignorancja i bezmyślność porosną trawą kiedyś zapłaczemy nad własną głupotą
nie jestem malarzem nie namaluję przyszłości prorokiem też nie jestem rozumiem tylko mowę serca
niczym wzburzona rzeka rzeźbi dla nas nowe koryto poniesie nas prąd miłości wiry zaproszą do walca w złotodajnych wodach będziemy zbierać szczęście zapełniając niewygasłe nadzieje odnajdziemy zagubione marzenia
bez ciebie nie umiem latać dusza tuli się do ziemi nasączając ją tęsknotą latem niezapominajki będą pachniały twoimi włosami
rozrywają serce na strzępy umysł chłostany nienawiścią skulony jak embrion obezwładnia ciało w poszukiwaniu bezpiecznej przystani rozbijamy się na rafach niezrozumienia puste obietnice martwe przepisy tylko ból i d...
wyrosłaś na mojej drodze jak góra przed Titanikiem rozbiłem się zalewany uczuciami bez szans na ocalenie łykam ostatni haust wolności tonę błogosławiąc głębiny
patrzył smutnymi oczami na kręgi w których tonęły marzenia fale obmywały stopy chłód docierał do serca samotna łza przeorała policzek spłynęła na pobladłe wargi pozostawiając słony smak odchodzącej nadziei...