Przejdź do treści

szukam twoich śladów na piasku idę plażą wzdłuż myśli fale zmyły słone łzy jak krople chwil na szkle odeszłaś z nim oszukałaś serca dwa zawsze myślami będę błądził ulicami wśród blasku latarni zapamiętam cię już...

pamiętam gdy mała Anielka całowała mnie pociąg do wojska odjeżdżał wskoczyłem w ostatniej chwili smutno było mi zatrzasnąłem drzwi po szynach pędziłem w nieznane w Krakowie o siódmej nad ranem czekała ciężarówka z szef...

piszę pamiętnik krwią zaznaczam zdania słowa klucze kumuluję w mózgu obraz ciemnieje przenosi wspomnienia wehikuł czasu kieruje mnie w wyznaczone miejsce jestem kimś kim być nie mogłem za kratami myśli płyną szybciej niż...

zostawiasz swój dom nie zamykaj drzwi uchyl je wrócisz tu jak nadejdzie czas ukryty w kryształach miłosnej tęsknoty pamiętasz jak byłeś mały ojciec tulił cię do piersi matka dała jeść musisz wyjechać zarabiać na chle...

deszcz

O sobie

znów pada deszcz gra po parapetach zmywa z szyb złudzenia o czym myślisz gdy zmoczone myśli po głowie krążą jak dreszcze słowa nie kleją się w gębie gruchają jak gołębie pocałunki zbyt mokre by wyklejać nimi ściany

świat olewa cię nie masz szans na lepsze dni ludzie traktują jak śmiecia rodzina odwraca głowę każdy ciągnie na swoją szalę czujesz się zdeptany jak bruk kamień nie poddawaj się nie urodziłeś się na próbę On czuwa...

jesteś jakaś dziwna jak mokre prześcieradło Bóg już nie będzie ptaków karmił spojrzał czysto na rzeczywistość serce przebite strzałą kurwa krew na koszulce wycieram wylewa się z tętnic księżyc zmęczony wszystko mu zw...

między nami spaceruje Bóg nikt Go nie widzi każdy sobą się brzydzi ciemne drogi dobrobytu bogacą się za wszelką cenę w duszy ogień piekieł miłość umarła wieki temu jest nadzieja w nowym życiu spójrz w serce wśród nas...

dość przeżyłem nawet byłem ministrantem znałem przykazania potem je łamałem teraz gdy choroba rozum odbiera wszyscy na około robią ze mnie frajera idę pod górę by nie być na dnie chodź ze mną będzie jak dawniej kocha...

na kamieniu zbuduję dom będzie wiecznie stał na wzgórzu wśród wiecznie zielonych sosen głosem dzieci wypełnię pokoje szarych ścian uleczę smutki niechcianych wspomnień zostawię po sobie ogień ostrych słów niech płoną

17 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie