jeszcze daleka droga przed nami zanim na głoski wyrazy i zdania spojrzenia i gesty zawstydzeni teksturą policzkówi i dłoni jasnością źrenic oślepieni narzucimy ubrania
Utwory
było już tak ciemno było już tak jesiennie wiatr tak nisko pochylał gałęzie że w końcu musiała się złamać najdłuższa zimowa noc siedzimy więc w kucki na dywanie grzejemy ręce o podłogę pokornie zaczynamy od zera snuj...
znikają wiersze między którymi zwykłam czytać zadaję pytanie daję ci szansę możesz milczeć wyraźniej w końcu kawa na ławę cisza mroźne zimowe niebo jasny poranek może teraz odejdę spokojnie
w spierzchniętych i zaciśniętych dłoniach z asymetrycznymi nadgarstkami z szorstką skórą niepodatną na nawilżanie i z zielonkawą siecią rzeczną splątanych żył zarzuconą zaraz pod nierówną linią życia sukcesu czy miłości...
potrzebny mi jest sztorm słowo szorstkie i proste ostry wiatr świszczący w żaglach zagłuszający to co nieistotne więc popłyń razem ze mną na surową północ gdzie błahość pęka z hukiem i kostnieje z zimna gdzie przez pokład...
nikt niczego w kamieniu nie wyrył ani ty mi ani ja tobie nie spisaliśmy niczego krwią czy choćby atramentem bo i po co uczciwie przemilczeliśmy czasy przyszłe i nazwy własne dzieląc na dwoje tylko śmiech i luźno...
moja miłość jest prosta jak wiadomość bez polskich znaków lub jak równe tętno pływaka co chwyta oddech na trzy nigdy nie próbowałam szukać dziury w całym tym bezkresie pytań odpowiedź miałam zawsze jedną siedzą w n...
gdyby tylko było parę stopni cieplej i droga nie była śliska telefon zadzwonił lub zamilkł gdy wybija godzina oczy były silniejsze głowa twardsza wieczory dłuższe a sen przychodził na żądanie gdyby tylko czas rozciągał się...
no i co z tego wszystko jeszcze przede mną z tego wszystko no i co jeszcze przede mną jeszcze co z tego wszystko i
zamaszyste gesty prędkość światła wszechobecny brak początku krągłe kształty pełne ruchu szerokim łukiem przecięta próżnia ekspansja oczy okrągłe podobnie jak policzki szeroki rozstaw ramion to nadzieja pozwala zgrabnie obj...
Będę przez cały dzień mówić bezgłośnie do ciebie i myśleć o tobie. Będę bez znieczulenia wbijać wzrok w twoje plecy i będę bezwstydnie snuć wokół ciebie pajęcze przemyślenia. Będę zerkać przez okno i przez ramię...
jeszcze go nie rozgryzłam wypycha mi policzek patrzy na mnie od środka gdy mówię niewyraźnie w nim poczucie humoru walczy z dobrym wychowaniem stara się nie śmiać nikogo nie udaje z łupinki wystają mu drzazgi wpijają się...
coraz więcej słów zostaje we mnie wije sobie gniazdo wewnątrz czaszki gdy na zewnątrz mgła snuje się po asfalcie widzę wyraźnie jedynie moje słowa od środka o czym Ci opowiem gdy usiądziemy przy stole skoro mam tylko słowa,...
Oddaję cumy i odbijam Przede mną Bezkres Do jakiego dojdę lądu W którą stronę płynąć Wielki Wóz Mała Łódka Nie mogę dłużej stać Nie mogę dłużej tkwić Czy to Ci wystarczy jako usprawiedliwienie Nie mogę dłużej wrastać...