choć nie spotkałem codzień odnajduję jakąś jej cząstkę w przydrożnych kobietach każdej zostawiam odrobinkę serca w miejscu ubytku zasadzam ziarenko gdy wykiełkują przejdę na łono ogrodu wspomnień wyczekując kwia...
Utwory
jej dłoni uległ w namiętności kłębek szarości jej szponom oddał się w dzikości pyszczek z wyrazem uległości w szarości sen delikatności bijący w sercu puszystości w szponach zatracił się szarości oczka ciskają g...
...bez narkozy zaczął odcinać ryje - To gwałt! podniósł się wzniosły kwik znad koryta - Najdonioślej kwiczą te ..... które Konstytucję mają za latarnię - żartuje nowy świniopas nie z tej Ziemi
staję się miękki coraz częściej gdy trzeba choć potrafię być nieugięty w momencie coraz rzadszym
śpiew który szuka ust chodzenie po wietrze wdech pragnący klatki oto ten który idę wciąż dążący do ciebie obraz twój mający dookoła ten który znika w pragnieniach ... ali... ...
po chwili zjawia się krytyk bosy nad wodą dwa razy wzięty w zachwycie cmoka uroczo kwili jak kłębowisko motyli sam wiersze pisze ocenia i zaraz potem do szuflady chowa aby ją czytać trzeba być bogie...
do ciebie zapałać i nie móc załapać owsiki i cierpieć mimo tarcia żółtym jesiennym liściem
zanim spojrzeli sobie w oczy ich ciała prowadziły dialog drżały na myśl o próbie sił chęci przegrały z niepewnością obawy przed rozczarowaniem zajęły szczyt spełnionych marzeń minęły lata od tamtych dni on jej na mieśc...
odkąd przestałem ją stykać serce przestało oddychać a dusza ma umęczona że ona nie moja żona w szafie cichutko wykona wyrok na sobie okrutny dotąd jestem wciąż smutny i jakiś tępy w potrzebie już nie jest ze mną jak w n...
szukam cię wszędzie lecz ciebie ...wciąż nie ma jesteś wytworem mojej wyobraźni zaglądam w szpary węszę i coś czuję ciągle do ciebie przyciąga mnie jakaś siła nieznana wysysa ze mnie ostatnie strzępy wyobraźni
gdy leżałem nie mogąc już ustać ty siadałaś mi okrakiem na twarz wpierw parskałem lecz niedługo potem oswoiłem się i zacząłem oddychać z tego widać że można żyć dojąc ciebie zamiast powietrza
acz* nasze dziecko już się nie uśmiecha nasze dziecko przestało już płakać nasze dziecko stało się dorosłe wciąż się modli i prosi o łaskę już nie pyta stało się bezbronne całkiem nagie acz pełne nadziei...
coraz spokojniej schnie i prosi o ogień żółtoczerwony autor czerpał, czerpał, czerpał (i będzie czerpał;)... z różnych wzorców; aż się wyczerpał i przepa...
nie wiem jak wy bo ja gubię gdzieś radość w krzakach martwię się o Polskę ludzkość losy świata i pożółkłych liści nie sypiam
o poranku ja kawę siorpię ty herbatę marzy nam się wycieczka z pościeli wprost w zaświaty bujamy na kanapie w obłokach samolot leci za oknem oczy gapia niebieski z moheru berecik z pary przeciera okulary twój sen słod...
przed pierwszym to proste brzucha prapoczątkiem gdy rozkaz pędzi rdzeniem na łeb na szyję lecz tak po prawdzie to właśnie stamtąd mknie potem uwija się jak w lustrze w przykręgosłupowych i czworogłowym...
błądzimy jak szukający domu na ołtarzach kładziemy błyskotki odtrącając przyjazne ramiona z pogardą omijamy dobre porty by skosztować zakazanych owoców a po nocach spragnieni czułości odwracamy się do zimnych ścian szep...
......................... włóczymy się czymś opętani ja wy my ty oni co kto komu z kim i o czym w spirali dna zakręceni pełni pomysłów niezmierzalnych bez sukcesów padamy .......................
padają w jędrne po burzy letniej skiby dorodne dziwy płodne nad wyraz klejnoty kłosa w urody pełnej obietnic i niespodzianek w źródło tajemnic udręk i nieszczęść w nie bo wkroczenie po co dlaczego