Przejdź do treści

wieczorową

do równowagi nie jest nam blisko idąc z przeciwnych stron odchylamy się łapiąc garściami powietrze zapychamy nim usta a potem ćwierkamy wabiąc ptaki kiedy wyrastają nam pióra gonimy żaby skacząc za nimi w rumieńce jesteśmy pokryci rzęsą i łuską na wpół nadzy stojący w wodzie klaszczemy do słońca i kiedy już zajdzie wracamy spięci włosami budujemy wszechświat pod stopy rzucając iskry wchodzimy na niebo jako nie pierwsze spełnione marzenie
66 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie