Przejdź do treści

Tęcza

Miłosne
We łzach skąpana a łzy jak tęcza, postać dziewczyny ze snu, to myśl uparta dziewczę zadręcza i nowe łzy płyną znów. W śnie zapomnianym dziewczyna miła, utknęła daleko tam, chciała być jawą, lecz tylko się śniła, snu z jawą szukała bram. Kto wyprowadzi przepiękne dziewczę, drogą na jawę ze snu? Bramą miłości, bramą radości i przyprowadzi o tu? – Podaj dziewczyno mi swoją rękę, w twych uczuć gorącym żarze, skończymy zaraz twoją udrękę, świat cały ci pokażę. – Tutaj są różne ludzkie podłości, tam – podeptane marzenia, rozwiane z wiatrem małe radości i pełna czara cierpienia. – Spójrz teraz dalej, lecz ona płacze, tęczowe łzy ciurkiem płyną i upadają miękko na ziemię, tak jak marzenia gdy giną. Kiedy na ziemię łzy jej spływały, to wyrastały kwiaty jedne – zbyt niskie, drugie – przepiękne, jakoby dwa różne światy. – Kimże ty jesteś dziewczę prześliczne, co ziemia do ciebie się śmieje? Choć wieczór teraz na dworze późny, przy tobie cały czas dnieje. – Pójdźmy dziewczyno dalej troszeczkę, gdzie żyją ludzie prości, życie trudności im nowe piętrzy a w oczach tyle miłości. – Popatrz na dziecko – biegnie szczęśliwe, łaknie z ochotą świata a w oczach jego szczęście dostrzeżesz, niech szczęście to będzie przez lata. – Pytasz:przez lata – czy to nie mało? Lecz łzy już twoje nie płyną, – szczęście na zawsze – mi powiedziałaś, – radości niech nigdy nie giną. Za nami kwiaty tobą zakwitłe, jakoby barwne motyle, przed nami miłość na białym koniu i piękne życia chwile. idziesz i oto one się śmieją, do mnie a może do ciebie, kiedy w twe oczy tylko spoglądam, to tęczę widzę na niebie. Noc jest wokoło,świat śpi już cały a my idziemy po łące, powietrze gęste, drżące, upojne i wszystko tobą pachnące. Kwiecistą pościel w krąg rozścieliłaś, jakoby dywan ze snu, swoją miłością noc rozjaśniłaś, zapachem białego bzu. Pachniały kwiaty nam tamtej nocy, pachniały nam tam i tu, ty spoglądałaś mi prosto w oczy, mozaiką przepięknych słów. Rankiem po deszczu świeciło słońce, – gdzie tęcza? Spytałem ciebie, – patrzysz na niebo a spojrzyj na mnie, tęczę masz obok siebie. – Po deszczu zawsze możesz mnie dostrzec, po deszczu gdy świeci słońce, ja z kropelkami spłynę do ciebie, będziemy znowu na łące. Dzisiaj gdy tęczę widzę na niebie, to czuję znów zapach bzu, podaję rękę, prowadzę ciebie, jakoby z pięknego snu. Zawsze po deszczu w słońca promieniach, spływasz z cichutkim westchnieniem wtedy po łące boso stąpamy jako z miłosnym spełnieniem.
64 odsłon

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Avrilianna 15 lat temu
Ej! ja tak nie umiem...;/
DARTANIAN 110 15 lat temu
Dziękuję Avri, może tak nie ale inaczej na pewno tak, Chyba mnie nabierasz inez_jot i przeczytałaś a jak nie to pewnie innym razem przeczytasz(drugi raz)Pozdrawiam:-)
DARTANIAN 110 15 lat temu
Dzięki Gizelo serdecznie, Biedroneczko nie będę usuwałPozdrawiam:-)
mkc47 15 lat temu
o rany, gratuluję długo czytanej umiejętności , ja też tak nie umiem ,brawo :)
DARTANIAN 110 15 lat temu
Dziękuję mkc47 to domyślam się że się spodobał, to taki wiersz z natchnieniem pisany a później delikatnie poprawionyPozdrawiam:-)
DARTANIAN 110 11 lat temu
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie