Przejdź do treści

Po latach

Widziałam dnia kamiennego
kobietę o przejrzystej twarzy
Szła sama, tropem psich śladów
wyliczała latarnie na palcach jednej dłoni
kolejne gasły, marzły, aż wszystko ucichło.
W suchym szepcie zimowej aury,
mroźnym spojrzeniem bezkształtu
szedł nagi mężczyzna
odarty ze wspomnień wieczornych
przez łyk gorących trunków z
oszronionych szklanek,
Marzły mu ręce, gniotły się stopy
przepływał swą miłością przez śnieg
głęboki po szyje, pasy, łzy i kolana.

Aż się spotkali, tych kruchych dwoje,
nagi mężczyzna z przejrzystą kobietą,
weszli w drzwi jednych gościnne podwoje,
by marzyć, śnić i walczyć z podnietą.
66 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

M
mopek 16 lat temu
"kolejne gasły, marzły, aż wszystko ucichło.

W suchym szepcie zimowej aury,

mroźnym spojrzeniem bezkształtu

szedł nagi mężczyzna"
Ten fragment do radykalnej przeróbki, poza tym na tyle cacy, że głos in plus.
17 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie