Przejdź do treści

Niewyczerpana chłonność świeczników

Melancholia
wzgórza już zmierzchem zdobywczo się piętrzą niebo zachodnie purpurę rozwiesza byt niezależny i wielkoskrzydły dusz ołowianych w ciałach zachrypniętych czyny mówione lśnią ze ścian wysokich tunele wosku gnieżdżą pod korami stopione z ciężkich stajanów ubogich szumią ze szczytów w przestrzeń strumieniami od wewnątrz błyszczy tombak domówiony przez tłumy świerszczy osnuty psalmami lata jak cienie mijają w popłochu nieszczęśnie pędzą o zmierzchu wciąż wierzchem =====================----
71 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 14 lat temu
wiesz, dżozef, że wolę takie bardziej uproszczone:) ale jest tu kilka zwrotów, które mi grają:) a tytuł cymes:)
mkc47 14 lat temu
mistrz krajobrazu wzruszeń :)
JKZ007 14 lat temu
Wiesz jechałem w górę - a potem bęc z nieszczęściami- niemniej lubię takie kino. Symfonia i Bogom niech będą dzięki:)
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie