Straszliwą walkę z sobą toczyły ogień i woda przeciwne byty na oczach widzów jawnie i skrycie była to bitwa na śmierć i życie Ogień był straszny w swych poczynaniach walczył zawzięcie w wielkich zapałach woda obronnie się...
Utwory
====================== To rzecz nad - górna lewitował Baca na prawo urna a pośrodku taca. ======================
i znów szedł przez łąki rozchylone w dłoniach w nadgarstkach miał piasek grobu co ogarnia powietrze w skalnej igle w pełni kiedy krzyczy i milczy z osobna wykręcone w palcach. ===================
z ciemnej chmury życia niczym w białej ciszy w przypływie głębin zsypującej do naczyń nieme błękity marzeń fruną przez przestrzeń światła...
Pod sękatą gałęzią zasłuchuję się w sobie gdzie szafrany zieleni rozmarzają o Tobie w głębi źrenic dziewanny kwitną myśli oddechów tlące...
Migotliwe ogniki rozszczepiają myśli w wosku rozlewanym w głąb do naczyń wspomnień W żywicach kadzideł drgające płomyki obnażają w świ...
Słyszę jak szepczesz wyciszonym echem gdy sączę Cię powoli w dyszącej rozkoszy moja niepowtarzalna Kryniczanko ==========================
Gdziekolwiek wznosząca choćby kropla prawdy spływa po szybie morzem nadużycia =========================
Zdarzają się dnie białe jak obrusy jakby nad nimi anioł przelatywał i tchnięty czasem pragnął znów zapytać d...
Spytałem grudzień co Cię tak cieszy odparł mi szybko Święta tuż przecież a czy dla wszystkich pytałem cicho...
Ponad kotłującym tłumem nadzieja pozostawiła świetlisty krąg w którym aniołowie z zapartym tchem żebrzą o kawałek pachnący chlebem na chwałę wszystkich Świetych
Podczas snu gwiazdy najbliższej czuwają niezmiennie słoneczne Plejady
w spojrzeniu Tuż poza czasem o Tobie wciąż rzeka lśni czego nie sposób oswoić przy blasku zdławiony lęk
cóżeś ty za pani, Że za tobą idą, że za tobą idą Hufce z bałwanami
żeby móc dzisiaj wyłonić winnych potrzebny nadzwyczaj Galilejski cud
Jak pąk na drzewie jest zwiastunem kwiatu tak zakwit świtu lśni blaskiem nadziei ==============
Dzięki żeś mnie dzisiaj odsunął od zgiełku gdzie ciszy cieniem jak dotknięcie wiosła w blasku milczenia uwolnił od głosu dodając płynność swego zamyślenia ==================
Zawsze wracam pamięcią do tego poranka zimą pochylony nad światłem odszukanym w promieniach wzroku oswojonego barwą ciepłych fali myśli w nurcie spojrzeń zieleni przewodzących w głąb ==================
Dopóki toń morza przyjmuje bieg fali to w głębi miarowo rozlewa się chłód przechyla w Celsjuszach rozpływa się z wolna drżąc wbiega stopniami wznoszonych przez prąd ............
Odgarnia przestrzeń z liści szeleszczących jakby chciał zostać przylegając ciałem z duszą pod drzewem które go zrodziło w znamionach czasu gdzie cień w noc odpływa =====================