Przejdź do treści

Kwitnące w jesień i zimę

Miłosne
Zagubiłem narzędzia i cele niczym czeladnik praktykant życia . . . Pomiędzy wersami błąkam się w tajemnych przejściach tak mało uczęszczanych. Spotkać musiałem kiedyś ślepy zaułek Zagłębiając dno słowa Babcia nie uczyła mnie nie mówiła jak wygląda powierzchnia odeszła zbyt wcześnie wtedy: Ugrzązłem w mule straciłem wzrok gliną zachłysnąwszy się dusi bez powietrza W dwójnasób walczę interwałem przepasając oddechem jakby boxer zwycięskim pasem wtedy jestem przy tobie obejmuje czule zwyciężając składam pocałunek na polikach maleńkich- najdelikatniejszych pagórkach subtelnego raju. -Bądź mi życiem, domem, który odbuduje gdzie zawsze będę mógł przychodzić wracając i zostawać ! nie straciłem nigdy wiary mogłem jedynie ślepcem być w głębinie ciemności jądra pogrążony . . . wyciągnęłaś na powierzchnie gładką od promieni słońca i księżyca jak istny Bóg wskazujesz drogę do prawdy i szczęścia. Kocham te kwiaty kwitnące nawet w jesień i zimę. Pobłogosławione dotykiem głowy przez niego by dwa serca złączyły się na wieczność tak niewinnie otulone kocem bez krzyku i złości a jedynie zatroskane wspólnymi siłami Teraz nie ma we mnie strachu że zaplątam się i udławię kością Teraz mogę życie pić do szpiku kości i krwi !
100 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie