Przejdź do treści

Bezsilny (2) cd....

Egzystencjalne
Po jakimś czasie Bezsilny otworzył oczy... Był w tym samym miejscu co godzinę temu. Odsunął poplamiony koc i znowu podszedł do okna. Ściemniało się, znowu poczuł się bezpiecznie bo nie musiał patrzeć na te strasznie zagracone wnętrze i zniszczone przedmioty. Zasłonił zasłonkę a właściwie poszarzały ze starości kawał szmaty niewiadomego koloru. Zapalił lampkę z potarganym abażurem i zasiadł do kolacji. Tym razem nie umiał jeść, kęsy chleba stawały mu w gardle okoniem. Myślał i jak zwykle nic z tego nie miał. Co chwilę spoglądał jednak w jedno miejsce wysoko na ścianie... Było to miejsce niezwykłe, Bo nie opanowały go jeszcze zadomowione pająki. W miejscu tym wisiał jego dyplom profersora. Do źrenic napłynęły mu łzy. Przed oczyma przelatywały obrazy z lat świetności i jak złowieszcze ptaki, dobijały właściciela tych wspomnień. A on, nie mógł nic zrobić. Znów historia Bezsilnego zatoczyła błędne koło... cdn.
60 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Livia 12 lat temu
noooo trochę tak :)
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie