to tylko zamknąć oczy zawisnąć w ciszy z tysiącem spraw próbować odetchnąć wciąż pełną piersią nie porozliczać nie posprzątać nie pamiętać to tylko rozchylić usta z esejem istotnych słów próbować wydusić wciąż mocnym...
Utwory
Odwrócę zmęczone oczy I rozprysnę się w przestrzeń Byś mógł mnie wdychać i czuć Będę przy tobie w dni słońca Otulę cię mgłą w nawałnic chwile Wytrwam tuż obok Zaplatając niewidzialne ręce Na twojej ciepłej szyi Nie oderwę...
Czym jest owa chemia Co łączy spojrzenia Co czoło skrapla Przyprawia o mdlenie Czym pierwsze spotkanie Przepełnione zachwytem Być może za krótkim Być może z dosytem A jakież to myśli W głodnej głowie pulsują Wspólnej...
Wręczyłam serce na otwartej ręce W drugiej torbę z przychylnymi myślami Dostałam sierpowym na piękne oczy Tylko raz zapomniałam liczydła Źle oszacowałam Pomyliłam się (...) Dziś to ja rozdaję ciosy Ukończyłam kurs ma...
Wszystko kiedyś się skończy lub minie, Na twoich oczach lub poza nimi Zgaśnie świeczka Przerwie się lina Odlecą ptaki Zdechnie zwierzyna Zamilkną głosy Zamkną się oczy Opadną liście Kamień się stoczy Wakacje odpłyn...
Powstałaś z pragnienia o niczym Z jakiejś mrzonki dziecięcej O słodkich chwilach wśród drzew Z kropli ambrozji na języku O gorzkim wydźwięku szyderstwa Nie byłaś nigdy potrzebna Tak jak parasol czy wiosenny szalik Ani od po...
Nie potrafię się modlić A tak bardzo bym chciała Przez ten pieprzony wiatr Który przewraca ciągle karty Nie mogę odetchnąć na pustej drodze Bo czuję ten powiew, gdy niknie wszystko co ważne Rozrzuca nierówne szanse, asyme...
Nie wiem, czy w ogóle się znamy Gdy słucham tego, co mówisz Gdy tak daleko upadasz Od tego co mnie zachwyca Nie wiem, czy w ogóle się znamy Gdy słowa zmieniasz w czyny Gdy to co "twoje" znaczy tak wiele A "moje" tyle co...
połykam oczami te odległe tematy które nigdy nie będą moim udziałem z zarośniętych ścieżek obrzucam wzrokiem choć wiem, że nic tym nie osiągnę wpadam wciąż w wrogość do swojego odbicia i jakieś takie kalectwo ducha bo po c...
Wyliczyłam ciebie Rozpisałam do ostatniej cyfry Jak zadanie poplątane Obliczyłam powierzchnię twojej duszy i przekątne sumienia żebyś już nie zwodził i łgał Rozwiązałam jak równanie twoje ciągi i szeregi słów graf...
chciałabym cię poznać... ale nie tak bez głębi wrysować cię w okrąg mojego ja żebyś nie odszedł jak lato odchodzi za często za szybko zbyt boleśnie chciałabym być blisko... nie tylko przez chwilę wszyć cię w poduszki...
teraz pamiętam... spotkałam cię kiedyś na polnej drodze z dala od ludzi w czarnej przepasce obrączce zbyt ciasnej z wspomnieniami które każdy krok budził modliłaś się cicho pod kapliczką Świętego przesuwa...
przytłaczające wspomnienia torturują moje noce beznadzieja przysłania okna czuję głód z niedowierzaniem jakie zdarza się wątpiącym z bólem porozstawianym po kątach ostatni raz ocieram łzę przy Tobi...
speszonym spojrzeniem jakby utkanym z nagich liter witam ciebie przy mojej bramie podchodząc szeptem tracę każde z setek ciętych słów i obrazy spadające w rosę każesz mi błagać o kroplę zwykłego "bycia" o syntezę prost...
zaistniała reakcja między tobą a mną na szosie do bliskości przez nieuwagę na chwilę (***) niszczeje nasza wiara w przysięgi na słowa gdy jesteśmy we dwoje kryształowi w czynach spadają sennie krople z czarn...
zgasiłeś światło latarni bym nie mogła dotrzeć do celu przesoliłeś moje życie potokiem łez rwącym podciąłeś skrzydła wiary bym nie odleciała w przestworza rozgoniłeś marzenia jak stado dzikich kaczek na spokojnym...
zostałeś sam na wyspie wśród skał gdzie nagie minuty toną w przybrzeżnej pianie nie dotrą tam statki setek ciepłych słów ani masywne okręty pełne złotych myśli schowałam cię głęboko na skrawku pamięci w prostokąci...
nad jego snem czuwając nad każdym z jego słów unoszę się nad ciałem niebezpiecznie wskrzeszając jego czyny jakby już umarłe były jak wskazówki zegara bezzwrotnie ściskając w myślach wyznania nie pozwalam im odejść c...
czym jestem dla świata jedną piosenką płytkim oddechem zderzeniem atomów chwilowym uśmiechem burzliwą porą roku łzą co zbiera się w oku próbą osiągnięcia zenitu gdy niebem granica sufitu czym jestem dla świata...
często widuję ich krzywe odbicia w sklepowych szybach w płytkich kałużach bez trudu łapię ich żądne spojrzenia pełznące po biuście jak śliskie węże zbieram z chodnika słowa przedmioty którymi sypią jak ziarnem ch...