płonę z zazdrości jak Rzym za czasów Nerona nie mogąc ogarnąć przynależności mimowolnie grzeszna namacalność rzeźbi obrazy myślą słowem czynem marzeniem powołać do życia metacielesność wolną od materii ni...
Utwory
malujesz mnie gniewem czeszesz złudzeniami karmiąc niedbale pogardą choć staję na palcach jestem za nisko by dostrzec twoje szczyty za niska za głupia zbyt naiwna bez perspektyw schodzę na drugi plan
wśród rudych drzew szmaragdowych błysków i skrawków chlorofilu przechadzam się czekając na deszcz spragniona odnowy zbawiennego orzeźwienia wyglądam kropli w stanie nieważkości i łaknę jak ziemia po suszy wśród r...
wielki wóz w kłos splata wektory dalekie odległe plaster miodu cierpliwe scalone owoce pracy pszczelej wytrwałej tak los kapryśny łączy i dzieli serca ludzi kochające zachłyśnięte tak krótką chwilą jaką jes...
od zawsze z dala od stołu żywiona okruchami bez mapy w kieszeni sposobu na życie wypuszczona mdłość niedopowiedzeń błędów stała się bagażem życiowym wystarczy da radę j e s t z a r a d n a
ofiarowuję ci ciało pachnące jaśminem pocałunki pnące się jak winorośl po policzkach spierzchniętych warg wyrzekam się kokieterii męskich spojrzeń magii budzącej zmysły nieokiełznanego pożądania każdego dnia mij...
za oknem dzień w szlafroku z hebanu złocą się na nim opale iskrzące osuwam się w toń senną bezdenną uwalniając pragnienia jak rajskie ptaki z żelaznej wieży intymnie tylko ja mój oddech i rozwichrzony p...
cwałem na przestrzał z arogancją impuls w poprzek z impetem spada gwałtownie z hierarchii niespełniony na zawsze od zawsze
Szpital. Trwa operacja cesarskiego cięcia. Za chwilę, urodzi się nowe życie. Czysta kartka. Wszystko toczy się pomyślnie. Nagle czuję drętwienie, oblewa mnie pot. Puls przypomina tętent szalonych koni. Popłoch na sali. Ludzie...
kolejny Rok opuszcza doczesność daty godziny wschody i zachody słońca zaćmienia i pełnie księżyca pakują się i odchodzą do matki Przeszłości wyrwane kartki z kalendarza już nigdy nie zostaną wskrzeszone
rodzi się skromność ubóstwo zagląda przez szpary w zbutwiałych deskach zimno otula czystą prostotę panuje cudowny spokój wierzę w Prawdę zastaję świątynię pełną złotego przepychu współczesnych faryzeuszy...
Siódma rano. Idę przez śmietnik. Na przełaj. W rękach trzymam malutkie zawiniątko...pachnące życiem. Obok kontenerów tłoczno. Jacyś pijacy, szukają skarbów. Szlachta, z nieukrywaną pogardą, wyrzuca odpady. Idę dalej. Chcę przemk...
cisza między sąsiednimi szczytami spokój nie słychać oddźwięku nie ma echa zamarła harmonia górskiego łańcucha powstaje poszarpana grań zbocze milczenia żebra skalne ukrywają serce twarde jak głaz
szukam drogi otworu którym można się wcisnąć w przestworza obłoki pyłu między gwiazdami wskażą mi cel po omacku opuszczam galaktykę lewituję refleksyjne mgławice czuwają nade mną idę w ślad za przeznaczeni...
Poruszam się spokojnie w oparach jesieni. Mgła nad parkiem, delikatnie okrywa wymęczoną brakiem słońca trawę. Za mną, w tle, pojawiają się kroki. Nierówne. Nerwowe. Czuję, jak przyśpiesza mi puls, chociaż nic złego się nie dzieje....
Lubię jesienne wieczory. Wtedy czerń pożera listopadową szarość. Nie czuć już wilgoci deszczu, ani podmuchu mroźnego wiatru. Wychodząc na spacer, obserwuję grę świateł odbijających się na mokrym asfalcie. To takie niezwykłe. Omija...
cztery drogi na rozdrożu jeden cel cztery słowa głaszczą usta jeden sens cztery myśli postrzępione jedno sedno gubię się wśród wieloznaczności mnogości symboli esencja życia prowincja prosta a taka wie...
sztorm agresywne fale otaczają łódkę ciemność ciska piorunami wiatr mąci myśli odbiera trzeźwość zabija nadzieję wiosła przepadły w wirującym odmęcie nieprzejrzyste zawiesiny kłębią się jak emocje wychylam głow...
zaszło już słońce drzemią liście w kryształowym sadzie trawę pokryła śnieżna rosa dziś już nie zasnę rozbudzona dniem starań huśtawką nastrojów potyczek z Erosem wełniany koc okrywa to co mogę stracić niecierpli...
tak łatwo oceniać analizować strzępki krystalizować co czarne zagłuszać biel metodą wiszącej kropli tak łatwo rozgłaszać pogmatwane wady rozpowszechniać tonąc w osądzie jak w bagnie lepiącej się piekielnej...