mam dziurę w sercu blisko punktu ciężkości na szerokość dwóch zbliżeń na głębokość trzech słów na przesypany w próżnię czas po cichu gasnę przez kilka zwiędłych spojrzeń przez stos zwęglonych słów przez martwe odbicie...
Utwory
kiściami ciszy panoszy się półmrok w blasku ciemnocie i głębi napada źrenice czerpiąc z tęczówek krople krztyny i frazy odbija rozdziały od skalnych bloków kotłuje tłamsi i niszczy (...) podzielę z nim plan...
urodził się czysty nieprzemakalny z liliami pomiędzy palcami z wiatrem dającym pokarm z niczego prowadził walkę nieustanną z bronią śpiacą na ramieniu z ciszą penetrującą myśli z wiatrakami nie przeskoczył żade...
wciągam w nozdrza aromat wolności na miękkiej zieleni wśród wiśniowych kiści zatapiam swoje ciało w ciepło promieni na złocistym pyłku który w garści się mieni w ulotnym wirze na urwisku skalnym tak blisko nieba w...
Nadszedł zmierzch. Dzień oddał ostatnie tchnienie, odbijając delikatne smugi światła w oknach. Noc powoli wpełzała do mojego pokoju. Od zawsze kochałam tę porę, kiedy ciemność ukrywała wszystko, co starannie skrywałam za dnia. Prz...
księżyc ślepi mnie światłem odbitym bezsenność dręczy obumarłe zmysły zatapiam kształty w czerni niepodobne do zarysu wyliczam uczynki te całkiem naganne dobrych nie pamiętam oddychając w panice lęk znie...
Grudzień, rok 2008, godzina 20.40… Siedzę na opustoszałym dworcu jednego z większych miast na Śląsku. Jest ciemno i zimno… Trzęsę się ze strachu, czekając na autobus. Dworce zdecydowanie nie należą do moich ulubionych miejsc. Sie...
gdyby prawda umiała mówić zdradziłaby najwiekszych zbrodniarzy ich spiski i oszustwa obnażyłaby złote szaty władców wyklejane łzami plebsu ukazałaby zarośnięte ścieżki dawno już zapomniane sama najczystsza n...
żyjemy w trójkątach kwadratowych związkach gdzie siła przebicia tworzy mgliste jutro jadamy osobno posiłki doprawione gorzką ciszą w szarych talerzach obojętnych wnętrzach trwamy w sześciokątach o wierzchołkach tak da...
kolejny raz cięciwa zdarzeń wyznacza martwy punkt moim stopom i myślom ktoś wypala las rozrastających się turkusowych możliwości nic nie zostaje z czekoladowych krzemieni które już nie wskrzeszą iskry kolejny raz...
unieś mnie teraz na wzgórza rozkoszy nie chcę czekać zmierzchu nie chcę czekać nocy by rozszczepić światło twoich tęczówek w kroplach czystej rosy pragnę pozbyć się wszystkich tkanin i koronek na rzecz nagiej prawdy kt...
gdybyś tylko zechciał zanurzyć się ze mną w emocji bez zbędnych złudzeń i hiperboli nie chcę twojego ciała ani chwili obecności ale małej kropli czasu tylko mi pisanej na łożu z czystych kartek niewinnie bez dotyku a...
mam swoje życie poskładane w kostkę najważniejsze sprawy u ciebie dokładnie tak samo rodzinne zdjęcia na starej komodzie aromat wspólnie pitej herbaty tak jak w twoim domu oddycham jednak każdym twoim mgnieniem...
na rocznicę ślubu dałeś jej róże zaplątane w koszyk z zapachem sinego ołowiu między kolce wcisnąłeś bilecik pośpiesznie byle jak odczytała pijane niezdarne litery pisane bez krztyny uczucia ułożone niedbale w słow...
chciałabym coś napisać lewą ręką od serca może wtedy byłoby głębiej niż wczoraj niż teraz nie zawsze słowa i gesty mówią uczuciem coś wyrażają choć prawda jest jedna ta sama od lat pierwsze- ty drugie- ja
zatańcz pod moimi powiekami kiedy kwiaty skulą się do snu zanuć melodię naszych ust dźwięki sekretne białego mchu zaśnij w moich oczach bym nie przespał twojego głosu przyjdź do mojego domu i zostań chociaż na c...
Tego dnia, słońce ociągało się dłużej niż zwykle. Przez stalowe chmury przesłało kilka promieni. Paweł siedział na ławce w parku i w milczeniu łapał wzrokiem smugi światła. Był głodny. Od wczorajszego południa, nic nie jadł. Marzy...
wyrzucone na brzeg poduszki z szeptem gryzącym ciszę pozamiatane pod perski dywan szybko lecz byle jak odzywają się czasem gdy nikt nie słyszy i pieką jak świeże rany zabierają dolinom pachnącą zieleń ciemniej...
być mgnieniem trzepotem rzęs wiatrem co unosi skrzydła przeczucia lazurową wodą która muska skamieniały brzeg leśną ścieżką krętą nieodgadnioną zapachem konwalii budzącym wspomnienia być szczyptą wolności...
Idąc rozrzucam siebie, na wszystkie strony ludzkiej przyziemności. Wznoszę się na chwilę, by runąć ciężko na ziemię, jak armatnia kula. Zbieram na łące stokrotki, a ktoś kosi mój ogród pełen wonnych róż. Brakuje mi dopasowan...