oblizujesz wargi pełne rozczarowań pokryte szronem w oczekiwaniu na słodycz nasiąknięte chwilą gorących ciał dreszczy wyśnionych rozchylasz usta jakby były drogą do twojego wnętrza wyściełanego śniegiem tak...
Utwory
wymknąłeś się z moich ust na paralotni słów wyżej niż sięga wzrok zapomniałam twoje oczy pogubiłam łzy prędzej niż zapadł zmrok nucąc wyłapuję z deszczu ziarnka pieprzu ciszej niż kiedykolwiek czasem rzucam spojr...
czuję jak krokusy i żonkile przebijają się przez skórę jak powietrze wdziera się do płuc na polach sieje się życie ziemia grzeszy urodzajem kolejny już raz migawki zdarzeń wzlatują upadają krz...
nieruchomo jakby ktoś zasiał niepokój pod moimi stopami jakby iść można było tylko pod wiatr po martwicy słów ocierając się o koniczynę czekam na cud który wprawi w ruch krew odmieni tysiące łez w kilka s...
on muska ją przyciąga opuszkami ona odpływa niesiona ciepłem warg zbliżają się prądy czułości zalewając spragniony brzeg odpływy przypływy dłoni ramion ust jak huśtawka wprawiona w ruch e u f o r...
męska dłoń na moim biodrze jak smuga światła na kształtnej fali przenika wtapia pochłania mój oddech na jego szyi jak kwiat fantazji na asfaltowej pustyni rozbudza tworzy otwiera dziki bieg tętniących dotykó...
w nagich ramionach chowam twoje słowa i bliskość która wypełnia źrenice załzawione usta strzegą tajemnic i piękna konwaliowych dróg plączą się ścieżki w nierealnym świecie wiążą się dłonie w bezkresy wśród milion...
zasznuruj mi usta jak gorset by nie słyszeć dźwięków sumienia plątaj mi ręce jak linę by nie czuć gestów pogardy zawiąż mi oczy na czarno by nie widzieć drogi do światła wyliczam błędy kroki wstecz szacuj...
niecierpliwie nawlekam czerwone kamienie czekając za szybą czas tworzy wąskie tunele niedoczekanie gasi pulsację serc twoja nieobecność puste wagony nasza rozłąka droga donikąd zgliszcza krzyków zagłuszyły błęki...
biorę kąpiel w wannie pełnej łez pielęgnuję swoją nicość podrażniającym smutkiem to najgorszy z możliwych kosmetyków bo wysusza marzenia chwila bez relaksu raczej pełna niepokoju dolewam oliwy z oliwek do ognia by tro...
przez zamglone powieki widzę jak się zrywasz zakładasz ambicje i wychodzisz sama na twoim terytorium okrywam się bliskością wyciśniętą z ciepłej jeszcze poduszki skraplasz się na ściance skupiasz w lotnym aromacie...
marnuje się żyzną przestrzeń na planecie suchych łez nikt już nie uprawia fantazji bez końca powstają plantacje truciznodajnej nienawiści i wieloletniej goryczy ślepi tańczą taniec chciwości na krwistej polanie wn...
zaczepiasz linę o kontur chmur by znaleźć się w siódmym niebie to takie oklepane łowić synonimy pomyślności nawet nie wiesz że ciągłe pragnienie ściąga szaloną ulewę
urwałeś się choć tak mocno trzymałam za tobą chmura testosteronu przede mną nieprzespana noc wymieniasz nasze chwile na drobne zatapiasz statki w białej pianie zaciągasz w umysł szary dym od zawsze myliłeś n...
nie potrzebuję kochanka by ścielił mi łóżko komplementami pił toasty za moją urodę kąpał krewetki w białym winie wypełniał wazony wyznaniami by parzył mnie rozgrzanym spojrzeniem wolę iść z tobą boso po...
chciałabym nie bać się samotności którą życie wciska między fotografie dni pochmurnych gdy trzeba zmierzyć się z drabiną lęków istnieją materie które tylko tobie rzucają wyzwanie losowo bez powodu w lesi...
zbieram ustami magię nagiej nocy resztki zgrzanych słów zmysłowych gestów obnażam palcami rozrywając guziki do wnętrza lazurowej koszuli oplatasz mnie dłońmi bezpiecznie chowając twarz w pachnące włosy po zmroku...
obezwładnił mnie owijając bluszczem ciasno i solidnie wyplewił z myśli żywe fantazje trwale i dozgonnie zamknął w słoju ogłaszając nabycie kobiecości za niewolę sprzedałam siebie pasywnie za pozorny brak sa...
skubać płatki kocha szanuje ubóstwia leżeć licząc obłoki wspólnie zdobytych chmur spać całe dekady przeciągając się z rozkoszą śnić lenistwo nie jest grzechem tylko w twoich ramionach
pod załamującym się światłem gdzie na dnie psyche osiada mgła zmysły sieją euforię goryczy mieć nie znaczy posiadać czuć nie zawsze na wieczność pragnąć z rosnącym niedosytem po kropli po krztynie ideą nami...