Przejdź do treści

arpedżio

Nie podpalam się i cichnę bo wasza sztuka ognia nie bierze nie moja, nie na poważnie od środka milczę, żebyś pamiętał jak siedzieć. Dla ciebie to komfort w strefie buduj i zostań, lepiej nie wiedzieć zamknij okna i drzwi dla gościa postaw serca jak kamienie a na szklanych murach stanąć mi nie przystoi w niedzielę. I to istny pałac, jest twój masz w nim przyjaciół i żona lub mąż zastawia stół marną ozdobą, zjadłem jej pół bo podobno tak trzeba, wzlecieć mielić ziarno, aż popiół abo kulturalniej kupa spraw żadnej sztuki, sztućce i wół.
114 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie