Ja rosnę!
Czy ty już nie widzisz
Że gaśniesz, że braki?
Mam dojrzeć
Splamić zeszyty własną
krwią, zanim wyblakły?
W oczy mej wybranki
wbić wzrok niewyżyty
Aż ulegną pod naporem
w noc dla dalszej krzywdy?
Na przedramionach znaki
Aż zamrą zsypy
i żadnej myśli
nie upuszczę
Tylko krzyki
tnąc spytam, jaki jestem?
Jaki ból, jakie kochanki
Rani nas w splot
umysł brzydki,
lecz wieloraki
Nie mieści bliskich
woli szczęście
wybiera!
puste tkanki
umiera samotnie
gnijąc od prawdy...
65 odsłon
niczym V
w prędkim przyśpieszeniu
ogień serca ma
gdy dorysujesz N
to i dwa czerwienieją
gdzie samotnie się nie umiera
choć zazwyczaj
też ludzie z ogniem są rodzeni
z wielkim mózgiem
lub też rozum innych chcemy zjeść
parząc się sami z własnej głupoty
gdzie wybielanie rudości jak fałsz
dla prawdy gnije sam w:)