Przejdź do treści

Wieczorny,zmęczony. cz.2.

Miłosne
Wypchnięty na bok Wrak, zwrot do kolejki Ptak wróci w rok Do gniazda z nędzy... Do kiedy wypuszczasz mnie z rąk, taka smutna Że zostaje mrok Dzika puszcza i pierwszy krok. Nie my, jesteśmy silniejsi Wypuszczeni w noc każda była trudna lecz skończy się proch... I zostaną błędy Na tych bez winy, kurwa krzyczałem tnąc kartki Myśląc, że zatrą się krzywdy Dawnych zmor wrednych Osuwam się w kąt Nie wiedząc którędy Przemilczeć strzały z proc Bo jak nie kochać już nigdy? Kiedy u wrót tyle hord Z każdą rzucaną na strzępy Jestem mniejszy, nie człowiek. Nigdy nie zatonę Ciągną się za mną zbrodnie Co zrobię, cokolwiek Jeśli zasiądą w grobie. Więc na ostatniej uczcie Gdy nie będę mógł otworzyć powiek I wiec trwający zmąci krzyk mój, szepnę trzykrotnie że przepraszam za życie samotne Gdy bez słów ginął nasz ojciec...
60 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

16 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie