Przejdź do treści
Wieczna zmarzlina trzyma trwałość budowli od podwaliny Mojego serca nic nie zatrzyma strumień gorący naprzeciw zimy Mój sajan dba o impresario artysty jak posągi bo zima Trwają dbając o piękno pozy Ja tańczę na zgliszczach lekko ,oni nie wierzą na oczy kłują mnie odłamki i ułomki O ten luz dba moja tunika Abym kroczył i krzyczał z bólu! Przełamałem pierwsze lody Tyle biorę z życia?! To jest jak chleb który łamie ojciec nie sposób dociec pozoru braku potrzeb komu zabraknie które dziecko jest głodne?! Tatko, ja tylko poszczę.
63 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

18 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie