Przejdź do treści

Ćma w bursztynie

Egzystencjalne
nigdy nie tamuj serca dłonią gdy ciągle broczy dniem wczorajszym od dłoni bowiem drugie serce jest opatrunkiem znacznie trwalszym nie pozwól sercu się wykrwawić przemywaj ciepłem zimną ranę najgorzej bowiem jest przez wieki samotnie witać swój poranek nie może ustać wspólne bicie bo jest dialogiem lecz bez słowa taką miłością najmocniejszą Pan Bóg nas kiedyś obdarował moje przestało bić tak dawno zastygło niczym ćma w bursztynie i już nie wyjdzie jak z kokonu dopóki wszechświat nie przeminie
79 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie