Przejdź do treści

Lebens(t)raum

Egzystencjalne
wczoraj z samego wieczora wstałem zbudził mnie biały świt księżyca w fusach utonęły wszystkie szklanki a w popiele cała stara popielnica czekała poranna zmiana na podbicie karty stróżowanie bez psa w popsutych uliczkach gdzie czerń i twardość budzą ciągle z jawy i nie ma nawet mowy o żadnych zaliczkach położyłem się spać moim własnym wieczorem gdy sąsiedzi szli narobić na bazar zapasów bo dla mnie zawsze lepiej przespać środek ula i z głowy mieć to wielkie bzyczenie zawczasu niekiedy idę harować na całe trzy zmiany nie wracam na obiad nie siadam na przystankach nie wiem wtedy nawet co dzieje się za oknem i nie wypominam żonie nowego kochanka jutro wstanę też z samego wieczora łatwiej mi oddychać w małej kawalerce wypiję całą serię kamikadze szatanów trzeba jakoś dbać o zranione serce
75 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie