Przejdź do treści

Miejskie umieranie

Smutne
świątynie wielkiego bólu ulice szkła i azbestu my jak pszczoły w jednym ulu nie zauważając gestów zamknięci w swoich metrażach anonimowi jak duchy już nie chcemy zauważać każdy jest niemy i głuchy samotni w tłumie tysiąca bez nazwiska i imienia tacy będziemy do końca miejski los się nie odmienia jak numerki w domofonie wszyscy żyją tu jak zombie nie usłyszą że to koniec kiedy anioł już zatrąbi w tych naszych miejscach cierpienia ukryci niczym w żałobie zbyt późno chcemy się zmieniać leżąc we wspólnym grobie
95 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 13 lat temu
zmieniasz i kolejność rymu, poniekąd częstochowskiego, i sylabiczność, i stopę i tonikę.
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie