Przejdź do treści

Herbaciarnia na deptaku

Poproszę herbatę zieloną. Albo nie. Poproszę białą. Chociaż, może wezmę jednak czarną. Na pewno wezmę czerwoną. Wie Pan, bo widzę Pana zdziwko. Nie wiem, czy dzisiaj jestem, A jeśli już jestem, to jaki jestem? Czy dziś toksyczny będę dla kogoś? I zrujnuje mu jego dzień? A może właśnie nie! Bo, może, licząc wszystkie dni, Dziś jest TO "dziś", Gdzie się nogą prawą wstaje rano, I szybko zasypia wieczorem, z uśmiechem? Choć myślę, że chyba dzień to jak co dzień. Zwykły, prosty, ciepły, choć ciemny, Sprzedawany w milionach torebek Kończącym się snom. W końcu myślę, że spalić, zrzucić muszę Te me tłuste rozkminy, Bo chyba za dużo ich już we mnie. Pan mnie rozumie? Nie? Rozumiem w takim razie ja. Spróbuje zapomnieć o zwykłych herbatach. Poproszę wino, różowe. Słucham? Nie, całą butelkę.
67 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

6 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie