Przejdź do treści

O wyśnionej miłości - czyli jak to będzie gdy...

Miłosne
W krainie nazywanej MIASTEM STU MOSTÓW Żył student co miał na głowie burzę loków Był on samotnym, bez żadnej lubej Choć kiedyś odrzucił pewną piękną niezbyt potulnie Jego marzenie czyniło go samym Gdyż wierzył w miłość na wieki całe Chciał mieć wybrankę u swego boku Co jednakową miłość da mu do grobu Będzie go kochać tak samo codziennie A on za to ją wielce wielbić będzie Tak zaświadczony że spełni marzenie Nie jedną białogłową odstraszył od siebie Przyjaciele zatroskani jego życiem Postanowili znaleźć pozytywne wyjście Umówili go z Cyganką o imieniu Emila Miał się z nią spotkać gdy północy wybiję godzina Na starym moście tuż obok tamy Gdzie często pijał alkoholowe wynalazki Zalewając w ten sposób swoje pragnienie Tama służyła jak myślenia zrzucenie Nadeszła północ , gwiazdy twarz oświecały Student czekał na Emilii rady Gdy zaś nadeszła z wózkiem pełnym puszek Ukłonił się pięknie i dał jej jałmużnę Emila spojrzała na studenta pełna ciekawości Pomyślała - Co tego młodziana do mnie przynosi? Ten zaś jakby czytając jej w myślach Powiedział - Cyganko, opowiem ci moją historię I opowiedział z pełnym szczegółami Co go trapi i z jakimi żyję problemami Cyganka słuchała uważnie każdego słowa Gdy ten zakończył, jej rada była gotowa "Studencie o bujnych lokach na głowie Posłuchaj co stara Emila ci powie Masz stać tutaj codziennie o 3ej w nocy I czekać na dziewczę co z rowerem będzie kroczyć To ta miłością twoją będzie Co ci da uczucie tak bardzo wielkie Na całe życie, do grobowej deski O waszej miłości napiszą tomik poezji" Punkt 3cia już następnej nocy Postać studenta na tamę stoi Ale żadne dziewczę z rowerem nie goni Nie zmartwił się wcale, w ogóle Wierzył że miłość pojawi się wkrótce Przychodził więc każdej nocy, tak samo przejęty Czekając na miłość jak zaklęty I gdy minęły tygodnie i miesiące A miesiące urodziły lata hańbiące Student zakończył swe nauki A książki sprzedał młodszym, jako lektury Dalej był sam i przesiąknięty zwątpieniem Policzki zalały zwątpienia rumienie Od lat już kilka nie chodzi na tamę Wspomina natomiast o dziewczynach co odrzucił na zawsze W wieku 44lat, gdy świat dla niego nie miał już wad Dalej był sam I pewnej tylko nocy, przechodząc przez tamę Przypomniał sobie o Emilii Cygance A że do 3ciej w nocy zostało niewiele Postanowił poczekać, po raz ostatni pewnie Trzecia wybiła gdy na tamie ujrzał damę Na którą czekał lat kilkanaście Prowadziła srebrny rower... Ujrzawszy studenta, krzyknęła gromem - To Ty, nareszcie, dziękuję Ci Boże! Biegiem do niego się rzuciła Ten zaś zlękniony zaczął uciekać jak dzika zwierzyna Przed tym tylko gdy zniknął w mrocznym mieście Krzyczał - Zostaw, ta zostaw. Ja boję się Ciebie!
100 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Pola Sky 16 lat temu
czyżby mój Wrocław?!
nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z Makarem Czudrą M.Gorkiego! (czyli się podoba)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie