Przejdź do treści

NARODZINY - NOC PIĄTA

Noc jest głęboka ta nie ustanie w zacieraniu śladów po wszelkiej emocji Rozpaliłam Ogień i siedzę pod gwiazdami – świerszcze, świerszcze zakochane obłąkane - sen odszedł i nie wraca Panie Pastewny nas głupców karmisz swoją Miłością gdzie mam ją zmieścić w jakim naczyniu jakimi ustami ją pić - Panie Pastewny bez bólu, bez lęku, bez dna Twoje Słowa są jak chleb guzowaty bochen Ziemi szczypta Nieba nasypana z dłoni i opłatek Słońca ciepła skóra dla ust Miałam wypisane w oczach życie na skróty – musiałam pójść pod górę Idę do Ciebie mój - inne Słowa nie mają już mocy zużyły papier wytrzebiły las - są niedojrzałym owocem dzieciństwa Chciwi niech zobaczą Słońce samotnych niechaj dotknie deszcz wysłuchaj mnie światło poranne zagubieni niech stąpają cicho łagodni niech poznają kres I nie dodawaj mi, Panie jednej minuty do tych, które mam jednego ziarna do tych, które mam choć naczynie niepełne i niedoskonałe Ty idziesz za mną ja zmierzam za Tobą czyli wzajemnie podążamy za sobą – z punktu widzenia fizyki układ ryzykowny Idę – skoszone zboże pod wielką chmurą na środku pola dumny bocian rozpostarte nad grudami Ziemi dojrzałe ramiona jabłoni rodzą i umierają ptak krzyczy nad doliną przywołuje Dzień Gdziekolwiek bym nie dotarła będę zawsze we właściwym miejscu i w czasie przeznaczonym Chór anielski: „Mój Dom stanie się Twoim Domem Twój wdech będzie moim wydechem Twój chleb upiekę z mego plonu moje Słowa zabrzmią Twoich kroków echem”
45 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 9 lat temu
wolę poczytać pismo święte niż czyjeś wrażenia z czytania onego...
18 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie