Przejdź do treści

RYBA

Te ograniczenia, te moje niewole te mury kruszone, które pną się w górę mury berlińskie, chińskie, Jerycha te ściany płaczu zalewające padół Twarz ludzka w wodzie oto jest temat, w którym brak opisu jedynie poczucie wzroku Czy kontemplacja nad nią jest drobnym milczeniem czy nie jest pierwotną esencją cierpienia piaskiem przesianym wyzbytym twardego otępiałego formalisty – bólu Władzę nad każdym sprawuje ten, kto mu ból zadaje choćbym co dzień donosy pisał i stopy lizał, i krzyżem leżał bólu nie uniknę On każe ryczeć i się zalewać pozorny, nieobecny w cichym w strukturze cienia nie czyni postępu więc jak mógłby we mnie skoro przeżywam i potop i suchą pustynną myśl o topielcu Jak mógłbym teraz nie wspomnieć o morzu po tych potokach i kanalizacjach o przejściu szczęśliwym, które nie ma końca na drugą stronę, gdzie nie widać brzegu Czas kontemplacji nie jest procesem nie ma początku, więc ciągle jest środkiem płynie, a jednak nie narusza śmierci i nawet życia nie muska falą płynie jak woda nienabrana w usta a milczy sucho, wytrwale jak zegar piaskowy na złamanie karku nie pędzi choć uwolniony od gorsetów miejsc bez zgrzytu metafor, cienkich aluzji i ezopowych cenzorów sumienia kruszy wymiary, aż puszczają lody grubymi nićmi na szkle malowane Te nasze stosunki etycznie zawiłe te nasze talenty na wagę za cenę miłości do ciebie jak siebie samego w tobie te nasze estetyczne założenia czasu które pną się w architektoniczną górę na łeb, na szyję kontemplować w studni każą mi patrzeć w twoją twarz pod wodą pod kamienną płytą – pod szybą lodową murów berlińskich, chińskich, jerycha w twarz, jak sądzę, spragnioną kultury uwolnionego z mrozu ludzkiego grymasu każą mi patrzeć, by nazwać cię Ryba
63 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie